27.06.2012

Tydzień do F6, miesiąc do IO!


Cześć ;) Powoli dobiega mój drugi dzień nicnierobienia... W poniedziałek poszłam do szkoły, ale szybko z niej wróciłam. Zaniosłam pielęgniarce bilans, który miałam oddać w lutym, poszłam na historię i wróciłam do domu. Nie chciało mi się zostawać na niemieckim, można powiedzieć, że strzeliłam 'focha' na ten język ;D Byłam u vice-dyrektorki i powiedziałam jej,  że chciałabym przenieść się z rozszerzonego niemca na angielski, a to mi powiedziała, że dzisiaj jest rada i już trochę za późno, ale może mnie wpisać na listę rezerwową o.O Powiedziała też, że musiałabym zdać w sierpniu egzamin pisemny i USTNY. Stwierdziłam, że przemęczę się jeszcze te dwa lata na niemcu... Za błędy przeszłości trzeba płacić :D

Wczoraj po raz pierwszy od... od dawna się wyspałam.  Dzisiaj ta sztuka mi się nie udała, bo o 9 się obudziłam i stwierdziłam, że jestem głodna :D Resztę dnia spędziłam na przeglądaniu neta i nadrabianiu zaległości z moimi wycinkami, trochę się tego nazbierało ;)

Przed chwilą leżałam na łóżku, jadłam Jogobellę (miało być Monte, ale w sklepie już nie było; kampania reklamowa z Bartkiem jeszcze się nie zaczęła, a jogurtów już brakuje w sklepach :D) i patrzałam się w kalendarz... Po kilkunastu minutach odkryłam niesamowitą rzecz! Za równy miesiąc zaczynają się IO! A za miesiąc i dwa dni zagramy pierwszy mecz! Z Włochami!
Nie sądzicie, że to szybko zleciało?
Dokładnie pamiętam Puchar Świata...
Mecz z Brazylią, a w zasadzie pierwsze dwa sety, bo potem już nic do mnie nie docierało...
Nadal w głowie mam głos pana Swędrowskiego i jego "Jesteśmy w Londynie!"
Pamiętam jak pisałam posta, że do IO zostało jeszcze 200 dni...


Coraz bardziej nie mogę się doczekać IO, ale... jest jeszcze jedna impreza, która nie daje mi spokoju :D
I nie, nie jest turniej F6 w Sofii :D
Mam na myśli Memoriał Huberta Jerzego Wagnera w Zielonej Górze... :)
Do dnia 3 czerwca wyjazd ten był tylko marzeniem, które nie miało prawa się spełnić...
Nawet już nie starałam się namawiać rodziców, bo wiedziałam, że to bez sensu... To byłoby jak walka z wiatrakami ;P
Ale... Oglądałam wtedy mecz Polska - Brazylia.
Wygrywaliśmy...
Powiedziałam, że ja powinnam tam z nimi być...
Przechodziła mama i spytałam ją czy pojedziemy na Memoriał...
Nie wiem co zobaczyła w moich oczach, ale zaczęła wypytywać co to jest i tak dalej... I, że "pomyślimy", bo trzeba jakoś "zaplanować wakacje"...
Potem codziennie pytałam "No to pojedziemy, czy nie?"  I udało się! Już za 23 dni będę tam... z nimi... :) Już nidługo spełni się moje marzenie, które nigdy nie miało prawa się spełnić :)
Mam nadzieję, że spełni się także nasze, moje, chłopaków, kibiców,  marzenie... Że przywieziemy medal z Londynu.
Według naszego trenera droga po medal na IO wiedzie przez dobry występ w LŚ. Także i tu mam nadzieję, że nam się uda :) A Final Six zaczynamy już za tydzień!
Prawdopodobnie będziemy w grupie z Brazylią i Kubą. Nie chcę mówić, że wygramy z nimi bo jesteśmy najlepsi. Zawsze mam szacunek do przeciwnika i wiem co to jest pokora, ale... Wiem, że nasi siatkarze będą walczyć do końca i mam nadzieję, że to wystarczy ;)



PS. Tak się zastanawiam... Trochę wybiegam już w przyszłość, ale ja naprawdę nie mogę się doczekać :D
Bo myślałam nad tym, czy wziąć laptopa za sobą. Tzn na 99% go wezmę, bo gdzieś będę musiała zgrywać zdjęcia, ale nie o to chodzi ;) Chodzi o bloga. Wolelibyście częstsze, chaotyczne i pisane pod wpływem emocji posty, czy może po powrocie wszystko napisać w jednym dłuższym poście?

PS2. Niedługo może napiszę coś bardziej o siatkówce, może coś poważniejszego. Dzisiaj tak miało być, ale jak już zorientowałam się, że za miesiąc IO, to nie mogłam napisać tego, co sobie zaplanowałam :D

PS3. Ostatnio zaczęłam słuchać dziwnej muzyki o.O No nie w tym sensie dziwnej, tylko... do tej pory słuchałam raczej bardziej gitarowego grania, trochę punk`a, rocka...a teraz? Ale mi to nie przeszkadza ;)
Piosenka stara, ale pamiętam ją jeszcze z dzieciństwa. A do takich piosenek gdzieś tam sentyment zostaje. Szczególnie jeśli jest się mną i się do wszystkiego szybko przyzwyczaja... Czasami za szybko, co później sprawia ból...


PS4. Założyłam Formspring`a. Jak macie jakieś pytania to śmiało ;D http://www.formspring.me/Siatkara9519

26.06.2012

Sebastian Świderski

Sebastian Świderski urodzony 26 czerwca 1977 roku w Skwierzynie. Przez 15 lat reprezentował nasz kraj jako przyjmujący, obecnie jest trenerem.

Sebastian swoje pierwsze siatkarskie kroki stawiał w Gorzowie, najpierw w szkole a następnie jako zawodnik Znicza. W wieku 19 lat został siatkarzem Stilonu Gorzów, gdzie spędził 5 lat. W tym czasie zdobył m.in. Puchar Polski.

Swoją karierę reprezentanta rozpoczął w 1996 roku. W tym samym roku zdobył Mistrzostwo Europy Juniorów, a rok później Mistrzostwo Świata Juniorów.
Od tamtej pory był jednym z pewniaków w polskiej kadrze.
Podczas Jego "kadencji" w drużynie narodowej, nie mogliśmy pochwalić się wieloma sukcesami, jednak zawsze byliśmy gdzieś blisko podium. Sebastian był podporą naszej drużyny i prowadził ją do kolejnych zwycięstw.

W 2006r. zdobył swój pierwszy i niestety ostatni medal w seniorskiej siatkówce na międzynarodowej arenie.
Rok reprezentacyjny rozpoczął się bardzo dobrze.  Po raz pierwszy wygraliśmy Memoriał Huberta Jerzego Wagnera, a Sebastian został MVP tego turnieju. Następnie przyszły rozgrywki LŚ. Nie dostaliśmy się do etapu finałowego, ale w fazie interkontynentalnej Świderski spisywał się bardzo dobrze...
Dalej była impreza docelowa, czyli Mistrzostwa Świata 2006. Bardzo dobra postawa naszego przyjmującego jak i całego zespołu przyniosła nam srebrny medal tej imprezy!


Fot: fivb.org
Fot: fivb.org

Później Sebastian nie miał już okazji stanąć na podium żadnej mistrzowskiej imprezy w biało-czerwonej koszulce. Jednak do sukcesów może zaliczyć dwukrotny udział w ćwierćfinałach Igrzyskach Olimpijskich oraz dwa 4. miejsca w Lidze Światowej.

Fot: fivb.org

Kariera klubowa Sebastiana Świderskiego przebiegała dużo lepiej niż ta reprezentacyjna. Trzykrotnie został Mistrzem Polski z ZAKSĄ, trzy razy także zdobył Puchar Polski (2 razy z ZAKSĄ i raz z Stilonem Gorzów). Na swoim koncie ma dwa Puchary i jeden Superpuchar Włoch z Lube Banca Macerata, srebrny i brązowy medal mistrzostw Włoch, oraz brąz LM z ZAKSĄ. 
Także indywidualnie zdobył wiele nagród, m.in. został najlepszym atakującym Igrzysk Olimpijskich w Pekinie, MVP oraz najlepszym atakującym FF LM.


Sebastian Swiderski w biało-czerwonych barwach rozegrał 298 spotkań. Niestety już nie zagra 300 spotkania. Sebastian w tym roku zakończył karierę zawodnika. Od teraz będziemy mogli Go oglądać w roli trenera. Z roli siatkarza wykluczyły Go kontuzje: zerwanie ścięgna Achillesa a następnie zerwanie przyczepów mięśnia czworogłowego prawej nogi. W tym roku mogliśmy podziwiać Sebastiana w roli trenera Farta Kilce pod koniec sezonu, a już od następnego będzie On drugim trenerem ZAKSY.



Inne...

Sebastian wraz z Piotrem Gruszką i Katarzyną Skowrońską - Dolatą wzięli udział w kampanii "Pij mleko! Będziesz wielki".



Z okazji 35. urodzin chciałabym życzyć Sebastianowi Świderskiemu wszystkiego najlepszego. Przede wszystkim zdrowia, aby ono więcej Mu nie dokuczało. Ale także powodzenia w nowej roli trenera oraz sukcesów związanych z tą rolą. A w życiu prywatnym szczęścia i uśmiechu :)


Na koniec kilka wypowiedzi Sebastiana:

"Bo jest sportem dla inteligentnych. Trzeba w tej grze myśleć i to nie jest na zasadzie „bij -zabij”, „biegnij, kopnij”, tylko tutaj trzeba pomyśleć. Każda akcja musi być przemyślaną i nie ma tak, jak w piłce nożnej, że można wykonać 40 strzałów na bramkę i ten najbardziej przypadkowy wpadnie do bramki i jest się bohaterem. Tutaj 40 razy uderzy się poza boisko i się przegrywa mecz. Tutaj trzeba o każdy punkt walczyć i o każdy punkt „gryźć parkiet” ze wszystkich sił. Tutaj trzeba zawsze dawać z siebie wszystko." (mój ulubiony cytat tego zawodnika;)) 

"Najlepszy moment związany z kibicami to wspólne odśpiewanie hymnu. Zawsze, gdy w czymś takim uczestniczę jest to dla mnie duże wzruszenie"

"No niestety na dzień dzisiejszy w Polsce jest pogoń za sensacją. Pogoń nie za informacją, tylko za rzeczami, które są mini skandalem." 

"To, czy ktoś zaatakuje w 3 metr, czy kiwnie i piłka wpadnie - to jest zawsze taki sam punkt. Tutaj za jakość i za piękne wykonanie nikt dodatkowych punktów nie daje."

Podczas MŚ:  
"Bywa czasami tak, że to my sami więcej problemów sobie stwarzamy, niż przeciwnik. Z zewnątrz tego pewnie nie widać, ale my to czujemy. Chyba już za długo ze sobą jesteśmy, ale obiecujemy, że do grudnia wytrzymamy :)" 

"Siatkówka to gra zespołowa, wszyscy jedziemy na tym samym wózku."

"Rosjanie te dwa pierwsze sety zagrali naprawdę bardzo dobrze. Rozpracowali praktycznie każdego zawodnika. Akurat w międzyczasie rozmawiałem z Pawłem Zagumnym. Paweł był bardzo zdziwiony. Sam stwierdził, że trzeba zagrać coś innego, że trzeba zagrać z większym szaleństwem, żeby tych Rosjan pokonać. W sumie od tego wszystko się zaczęło. Nie rozpamiętujmy dwóch przegranych setów. Cieszmy się, że później trzy wygraliśmy."

"Zwycięzców się nie osądza."

23.06.2012

My opinion: Tata - Siatkarz :)

Na boisku "gryzą" parkiet.
Walczą o każdą piłkę.
Toczą wojną psychologiczną z przeciwnikiem.
Z ich ust lecą niecenzuralne słowa...
Kilka godzin po meczu, wracają do domu, do rodzin...
Zamieniają się w kochających mężów, ojców...

1. Mariusz Wlazły tata Arkadiusza

"(..)każdą wolną chwilę staram się spędzać z rodziną"

"(...)najważniejsza jest dla mnie rodzina, czyli żona i synek"

22.06.2012

Przedwakacyjna nuda ;)

Hej! Co słychać? Jak tam "prawie" wakacje mijają? :D
Ja dzisiaj w szkole nie byłam. Odwiedziłam lekarza w celu zrobienia jakiegoś bilansu (który miałam zrobić w lutym, ale mniejsza z tym) i byłam w bibliotece. Ostatnio znów mnie ciągnie do książek... :)
Jestem w trakcie czytania "Rozważnej i romantycznej". Książkę tą miałam zamiar przeczytać już dawno, ale dopiero teraz się za nią zabrałam.  Mam też jakieś dwie książki o anoreksji, coś młodzieżowego i jakiś horror. Mam nadzieję, że na lipiec mi wystarczy ;P Jak nie to po raz kolejny zacznę czytać Zmierzch ;D No i jeszcze za tydzień (jak już oficjalnie będą wakacje) zamówię Autobiografię Raula Lozano, ale tę książkę zabiorę ze sobą do Zielonej Góry :)

Z biblioteki

21.06.2012

Paweł Zatorski

Paweł Zatorski urodził się 21 czerwca 1990 w Łodzi.

Od najmłodszych lat lubił sport, aktywnie spędzał każdą chwilę. Mając 7 lat zaczął grać w Skrze II Bełchatów.
To tam, w drugim zespole Skry, stawiał pierwsze siatkarskie kroki. Przez dziesięć lat, reprezentował tamtejsze barwy. Uczył się także w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Spale.

"Wyniki z egzaminu dojrzałości były zadowalające - mówi z uśmiechem Paweł Zatorski. - W trzeciej klasie liceum miałem swego rodzaju indywidualny tok nauczania i nie przebywałem w Spale z uwagi na fakt, że grałem już w Częstochowie i musiałem być do dyspozycji klubu zarówno w meczach ligowych, Pucharze Polski czy też w Lidze Mistrzów. Ciężko było pogodzić grę z nauką, ale bardzo zależało mi na tym, żeby wszystko w odpowiednim czasie pozaliczać i na szczęście się udało. Przez dwa pierwsze lata nauki bardziej skupiałem się na dobrych ocenach i chyba zdarzyło mi się przynieść do domu świadectwo z czerwonym paskiem."

 Jak sam mówi, miło wspomina czasy szkole:
 "Do SMS-u bez przerwy uczęszczałem przez dwa lata. Bardzo miło wspominam tamten okres, w końcu poznałem tu wielu kolegów, z którymi do dziś się przyjaźnię czy też spotykam na boisku. Jak się z kimś przebywa tyle czasu, wspólnie chodzi na zajęcia, trenuje, to człowiek naprawdę się zżywa. Wiadomo, że nie ze wszystkimi zawsze idealnie się dogaduje, ale nie przypominam sobie jakichś większych problemów czy scysji i mam same dobre wspomnienia ze Spały"


W latach 2008-2010 reprezentował barwy AZS Częstochowy. 
Następnie wrócił do Bełchatowa, i do tej pory jest podstawowym zawodnikiem w Skrze. To z tą drużyną osiągnął swoje największe sukcesy, takie jak:
Klubowe V-ce Mistrzostwo Świata i V-ce Mistrzostwo Europy, dwa Puchary Polski, Mistrzostwo i V-ce Mistrzostwo Polski. 
W swoim dorobku ma także Mistrzostwo Polski Juniorów, MP kadetów i V-ce Mistrzostwo Kadetów.

Podczas Klubowych Mistrzostw Świata w 2010 roku został wybrany najlepszym libero turnieju. Także dwukrotnie został wybrany najlepszym broniącym zawodnikiem podczas Pucharu Polski.

Paweł obecnie w reprezentacji pełni rolę drugiego libero i rzadko (a dokładnie prawie wcale) nie ma okazji grać meczów w biało-czerwonej koszulce. Jednak to on wydaje się być naturalnym następcą naszego pierwszego libero Krzysztofa Ignaczaka :)

Jaki Paweł jest osobiście? Trudno powiedzieć, bo rzadko udziela się w mediach ;) Ale z tego co zauważyłam to tak... Wydaje się być cichym, grzecznym chłopcem, który wie czego chce i powoli, krok po kroku, realizuje swoje marzenia. Jak gra to na maksa, nie zna półśrodków. Bardzo angażuje się w grę. Piłka leci w trybuny? Dla Niego to żadna wymówka. "Grać na całego, walczyć do upadłego" gdzieś to usłyszałam i myślę, że dokładnie to opisuje Pawła. 


Paweł jako młody zawodnik bardzo przeżywa każdy mecz, jest bardzo wrażliwy, o czym mogliśmy przekonać się po przegranym meczu Skry z Zenitem Kazać w finale LM....To właśnie Paweł sprawił, że przez długi okres nie mogłam powstrzymać łez...

Screen z Polsat Sport
Poza tym Paweł to bardzo dobry... piłkarz:


Z okazji urodzin chciałabym życzyć Pawłowi dużo zdrowia, aby ono nigdy nie stawało Mu na drodze. Dużo miłości i szczęścia na nowej drodze życia (możliwe, że niedługo Paweł zmieni stan cywilny ;)), wielu sukcesów w klubie, reprezentacji i życiu prywatnym, oraz by więcej nie musiał płakać (bo mi wtedy serce pęka..). 

19.06.2012

Roczek ;)

Jak to szybko minęło...Dokładnie rok temu napisałam pierwszego posta na tym oto blogu :)

To może od początku...
Założyłam bloga pod wpływem impulsu.
Na początku miał on być o wszystkim, o całym moim życiu, muzyce, filmach i siatkówce. Szybko jednak okazało się, że moje życie to głównie siatkówka a wszystko inne to tylko dodatki. Pisałam o siatkówce...

Na początku były to raczej suche fakty, coś co można było przeczytać na niemal każdej siatkarskiej stronie. Z biegiem czasu zaczęłam pisać więcej od siebie, o tym co czuję i jak widzę to co się dzieje w siatkarskim świecie.

18.06.2012

3w1 czyli sportowy weekend

Hej! Długo zastanawiałam się nad tytułem posta i nic mi do głowy nie przychodziło... Będzie to post o wszystkim i o niczym, ale zacznę jak zwykle od tego co słychać u mnie :) Dostałam 5 z historii a to oznacza, że już nie muszę się uczyć na środę. Także w tym roku szkolnym została do napisania już tylko praca klasowa z matmy :)
To oznacza więcej czasu i więcej pisania w tym oto miejscu. Mam też kilka nowych pomysłów ale o tym innym razem ;)

W piątek i sobotę wygrywamy 3-0 kolejno z Finlandią i Kanadą. Wczoraj wygraliśmy 3-1 z Brazylią.
Nie będę pisać jak przebiegał mecz, bo takie relacje można przeczytać na wielu stronach ;) Wszystko co piszę, piszę od siebie i oczywiście nie musicie się z tym zgadzać. Tak więc, od początku...
Niedzielę rozpoczęłam wcześnie rano, gdyż ambitnie zaplanowałam sobie, że będę się uczyć po powrocie z kościoła. Tak więc uczyłam się przez dwie godziny, potem już nie mogłam się skupić :) Zasiadłam przed TV i zaczęłam skakać po kanałach. Oczywiście na wszystkich mówili o Euro, więc włączyłam jakiś kanał i zaczęłam patrzeć co się dzieje. Szybko mi się to znudziło i postanowiłam iść "przygotować" się do meczu. A co! Założyłam jakąś biało-czerwoną koszulkę, czapkę z daszkiem i szalik. Oczywiście wzięłam jakąś kartkę (czasami notuję jakieś zabawne wypowiedzi komentatorów albo opisuję akcje, które mi się podobały) i butelkę wody (nie wiem czy to kiedyś pisałam, ale jedzenia i picia w szklankach  nie preferuję podczas oglądania meczów. Istnieje niebezpieczeństwo, że coś się wyleje, stłucze, wysypie itd ;D). Oglądałam jeszcze kawałek meczu Polek (szkoda, że przegrały ;/) i rozpoczęło się studio...
Spodobała mi się jego zapowiedź "Oni nigdy nas nie zawodzą" mowa o naszych siatkarzach, rzecz jasna ;) W studiu pan Mielewski, Bosek, Drzyzga i Mazur. Elita! ;) A tak swoją drogą uważam, że mamy najlepszych komentatorów i ekspertów jeśli chodzi o siatkówkę w wydaniu Polsatu (bo z tymi z TVP różnie bywa...). Studio ogólnie bardzo fajnie poprowadzone, ale też nie zabrakło wzmianki o piłce nożnej (ale, będąc w bojowym nastroju przed meczem przymknęłam na to oko ;)). Mecz...
Czy mogło być lepiej? Dla mnie nie! Wszystko było tak jak chciałam! Chociaż początek tego nie zapowiadał.
Oglądałam go raczej spokojnie, do momentu kiedy na boisku wszedł... Paweł Zagumny! Nie wiem co On w sobie ma, gdy wszedł na boisko na mojej twarzy pojawił się banan i głośno krzyknęłam "Polska Biało-Czerwoni!". :D Od tamtej pory byłam już w pełnie zaangażowana w mecz ;)
Kogo należy pochwalić? Mogłabym powiedzieć: Kurka, Zagumnego, Winiarskiego, ale.... przecież wygraliśmy mecz jako drużyna. Siatkówka to sport drużynowy, tak więc pochwalę całą drużynę. Dziękuje!!!
Po meczu byłam w siódmym niebie. Wszystko wydawało się takie... inne! Przez piłkę nożną (o tym za chwile) miałam zły humor... ale nasi siatkarze nie zawiedli i moje złe samopoczucie, takie przygnębienie... to wszystko przeminęło. Cudownie! ;D

Następnie oglądałam na zmianę mecz Finlandia - Kanada i naszych szczypiornistów. Polacy wygrali z Litwą i zapewnili sobie awans na MŚ. Finowie przegrali i zrobiło mi się ich strasznie żal. Tak bardzo chciałam żeby wygrali. Jak patrzałam na Daniela Castellaniego to miałam łzy w oczach. Bo to było dla mnie takie dziwne... Z jednej strony całym sercem cieszyłam się z tego, że wygrali nasi siatkarze i szczypiorniści, ale z drugiej strony... Takie rozdwojenie...:D
Stwierdziłam, że sport jest brutalny, ale dlatego też jest piękny :)

Inna historia to już Euro i mecz Polska - Czechy. Nie udało mi się odświeżyć mojego rekordu i nie oglądałam całego meczu. Przed TV zasiadłam jak była ok 10 min, potem przez pół godziny robiłam jeszcze notatki z historii i jednym okiem oglądałam mecz, a raczej słuchałam komentatorów (w tym miejscu jeszcze raz stwierdzam, że komentatorzy siatkarscy są lepsi;))
Nie będę się wypowiadać o meczu, bo jak wielokrotnie powtarzałam na piłce nożnej się nie znam i nie chcę udawać eksperta, jak to wielu ludzi podczas ME robiło...
Co tu dużo mówić, przegraliśmy... Bardzo szkoda mi chłopaków, ale... zaraz po meczu uciekłam na górę, do siebie. Nie chciałam dłużej oglądać ich bólu, widzieć ich twarzy... wystarczyło mi to co zobaczyłam...np. twarz Tytonia... Wiecie co miałam wtedy przed oczami? To...


Dokładnie ten obrazek. Dlatego stwierdziłam, że nie wytrzymam tego i poszłam do siebie...
Słuchawki na uszach i głośna muzyka nie pomogły. Znowu wróciły chwile z LM...
Zaczęłam płakać... I to nie dlatego, że piłkarze przegrali, tylko dlatego, że... wróciły wspomnienia...
I to nie tylko te, z LM ale i wcześniejsze... Ludzie mówią, że w chwili zagrożenia całe życie staje im przed oczami, mi właśnie przez głowę przeszły wszystkie porażki... łzy... cała ta "afera" z Mariuszem... Wszystko co bolesne wróciło... Wiem też, że wracać zawsze będzie...

Na następny dzień starałam się o tym nie myśleć, skupiałam się na innych rzeczach, najpierw na lekcjach potem meczu z Brazylią. Siatkarze bardzo poprawili mi humor ;) Tym razem miałam w oczach łzy wzruszenia, ale takie łzy to ja bardzo lubię ;D


Uwielbiam to zdjęcie ;) Autora przepraszam za nie podpisanie, ale nie wiem, kto te zdjęcie robił.
Na dziś to wszystko. Jutro możecie spodziewać się nowego posta i być może jakiejś zmiany w wyglądzie bloga:)

Pozdrawiam :)

15.06.2012

Nareszcie piątek!

Hej! Nawet nie wiecie, jak ja bardzo wyczekiwałam tego dnia! ;) Ten tydzień był straszny, przyszły szykuje się jeszcze gorszy, ale potem będzie już tylko z górki :) Dzisiaj stwierdziłam, że nigdy więcej nie będę uczyć się z biologii o.O Nauczyłam się wszystkiego co miałam w zeszycie, a i tak nie wiedziałam co napisać... Zresztą jak zawsze ;/ Ale teraz będę miała spokój z biologią do września, także...;) Jeszcze w poniedziałek zaliczyć jakieś sprawdziany z angielskiego, niemieckiego (mój kochany język;/) i historii i wtedy mogę czuć się tak jakby były wakacje, chociaż... Nie wiem jak Wy, ale ja taki pierwszy powiew przerwy letniej czuję podczas pierwszego meczu LŚ. To jest mój taki pierwszy znak, że zaraz będę upragnione wakacje ;)

I właśnie od LŚ zacznę. Dziś pokonaliśmy Finlandię 3-0. Nie wiem dlaczego, ale ten mecz wydawała mi się jakiś taki "szybki". Nasi zrobili to co powinni i... tyle. Gra była taka... hmmm... "ustawiona"? Nie wiem jak to nazwać :D Może tak... nasi zagrali tak, jak powiedział trener, grali tak "z pamięci". Tu Winiarski na lewym, potem Zibi  na prawym, na koniec Możdżonek na środku, i potem od początku :D I ja wcale nie mówię, że to źle, ale ja jestem raczej miłośniczką gry takiej bardziej kombinacyjnej, "ładnej". No nic, najważniejsze, że mamy 3 punkty. W dodatku Brazylia straciła jedno "oczko" w meczu z Kanadą i MAMY LIDERA! Brazylijczycy długo się nie pocieszyli pierwszym miejscem ;) Ciekawe kto skończy tę fazę na pierwszym miejscu :)

Moje bilety na Memoriał :)


Druga rzecz o jakiej chciałam napisać to transfery.
Ostatnio nie miałam czasu, żeby tym się zająć, ale w weekend zaktualizuję transfery w zakładce do tego przeznaczonej. A tu tylko napiszę o tych ostatnich :)
Krzysztof Gierczyński i Radosław Zbierski od przyszłego sezonu będą grać w barwach Jastrzębskiego Węgla, Elvis Contreras w ZAKSIE, a Yosleyder Cala w Skrze. Transfer Bartmana do Resovii nie jest jeszcze oficjalnie potwierdzony, ale ma to się zmienić po powrocie naszych siatkarzy z Finlandii. Jak już wspomniałam o Finlandii, to należy powiedzieć, że tamtejszy reprezentant Matti Hietanen przedłużył umowę z Lotosem Treflem Gdańsk (z czego osobiście się cieszę ;)).
I co myślicie o tych transferach? A może jakieś inne bardziej Was zainteresowały? Dla mnie wygląda to tak: pierwsze cztery drużyny + ekipa z Gdańska szukają wzmocnień, a o reszcie drużyn nic wielkiego nie słychać. Co gorzej, jeśli nie znajdą się pieniądze, to niektóre drużyny w przyszłym sezonie mogą mieć wielkie problemy...

Na dzisiejszy dzień/wieczór/noc to już wszystko. Jestem totalnie wykończona i mam zamiar odespać cały ciężki tydzień, ale przed jutrzejszym meczem (o 15) powinnam się obudzić ;)
Pozdrawiam :)

PS. Dziękuje za wszystkie komentarze. Nie przejmujcie się ich długością. Piszcie ile chcecie i co chcecie :) Ja tam bardzo chętnie poznaję opinie innych ;)


Nie wiem czy kiedyś to pisałam, ale bardzo lubię malować paznokcie i oto część moich lakierów :D
Dominują żółty i czarny... ciekawe dlaczego? ;)

Takie jakieś :D

13.06.2012

Istne szaleństwo ;D

Hej! Nie wiem jak ja to zrobiłam, ale znalazłam chwilkę by coś tu napisać (no dobra, wiem co zrobiłam... teraz powinnam się uczyć :D). Sama już nie wiem, za co powinnam się wziąć. Czerwiec to najgorszy miesiąc jeśli chodzi o szkołę. Za oknem słońce grzeje a ty siedzisz 8 godzin w szkole, a później w domu uczysz się żeby poprawić oceny. Jest coś gorszego? Ale dosyć żalenia się, nie mam na to czasu :D

Liga Światowa, ligą światową, ale są też inne turnieje w tym roku. Oczywiście ta najważniejsza impreza to IO, ale tydzień przed ich rozpoczęciem w Polsce odbędzie się, jubileuszowy X Memoriał Hubera Jerzego Wagnera.
Znamy już niemal wszystkie szczegóły. Wczoraj poznaliśmy ostatniego uczestnika, są nim Niemcy. Szczerze? Nie spodziewałam się tego. Gdzieś tam w środku marzyłam o tym, żeby była to Brazylia lub Serbia, ale... i tak jest dobrze :)
Turniej odbędzie się w dniach 20-22.07, i będziemy grać kolejno z Iranem, Niemcami i Argentyną. Na mecz sobotni, z Niemcami zostały już tylko 4 bilety z pośród 5 tysięcy. W tych 496 wykupionych wejściówkach jest też 5 miejsc, które są zarezerwowane.... dla mnie i mojej rodzinki! :D Tak! Udało mi się przekonać rodziców i wczoraj cały dzień i wieczór czatowałam na bilety. Ostatecznie pojawiły się one ok 22:40... Trochę czekania było, ale mam nadzieję, że się opłaciło ;) Do tej pory nie byłam na żadnym meczu naszej reprezentacji a już w lipcu będę na takich trzech spotkaniach! Bardzo się cieszę i nie mogę się doczekać. Jednak moje marzenie się spełni i zobaczę Polaków i Argentyńczyków! ;) Wczoraj zajęłam się też szukaniem hoteli z tatą, wybraliśmy kilka a dzisiaj mama zajęła się dzwonieniem. Z tego co się okazało, w połowie z nich nie ma już miejsc i będzie bardzo trudno jakieś znaleźć, właśnie dlatego, że ma być memoriał... Tak się zastanawiałam, w którym hotelu  będą mieszkać siatkarze...? :D Może "przypadkiem" na któregoś trafię?
Dobra, rozpisałam się nie wiadomo o czym, ale... Ja naprawdę baardzo się cieszę :D

Co jeszcze?
Aha! Nie pamiętam czy pisałam to już wcześniej, najwyżej się powtórzę :D Jakieś dwa tygodnie temu wygrałam plakat Bułgarii z kwalifikacji do IO. Wczoraj doszedł i już wisi na ścianie :)


Jeszcze na koniec wspomnę o czymś, co mnie dzisiaj zdziwiło. Zbyszek Bartman w Asseco Resovi?!  Ja już byłam gotowa na to, że w przyszłym sezonie Go nie zobaczę a tu takie coś. Jak myślicie? Będzie grał pierwsze skrzypce w zespole? Bo ja jakoś na ławce Go sobie wyobrazić nie mogę ;)

To tyle na dziś :) Idę się uczyć z PO. Nie ma to jak poznawanie broni atomowych i tego typu rzeczy. Doprawdy fascynujące... :D

10.06.2012

Do trzech razy sztuka...

Cześć :) Siedzę i mówię sobie, że powinnam się uczyć, ale jakoś nie chce mi się.
Czekam na mecz Finlandii z Kanadą, ale chyba się nie doczekam, bo Polsat Sport Extra transmituje mecz Polski z Brazylią, który niedawno się skończył...o.O Więc w tym czasie oglądam Serbki z Włoszkami i spoglądam na relację ze spotkania Czechów z Niemcami. Jeśli wygrają Niemcy to oni pojadą  na IO, jeśli przegrają, to wtedy pojedzie Kuba. A właśnie, przed chwilą słyszałam, jak pan Wójtowicz podawał składy grup na IO.

Grupa A: Polska, Wielka Brytania, Włochy, Bułgaria lub Francja, Argentyna, Australia 
Grupa B: Brazylia, Rosja, USA, Serbia, Tunezja i Niemcy lub Kuba

I jak? Co o tym sądzicie?  Moim zdaniem grupa jak najbardziej jest do przejścia. Z Włochami może być ciężko, Bułgaria/Francja i Argentyna to nieprzewidywalne drużyny i z nimi nigdy nic nie wiadomo, a z Wielką Brytanią czy Australia nie powinniśmy mieć żadnych problemów. Ale siatkówka to gra nieprzewidywalna, więc w wróżkę bawić się nie będę. Za to będę robić to co zwykle, czyli kibicować! ;)

Teraz trochę odnośnie ostatnich meczów.
Polska - Finlandia. 
Nie lubię jak gramy z Finami, bo bardzo lubię tę drużynę. Mam do nich jakiś sentyment i ciężko mi jest chcieć żeby przegrali :D Wczorajszy mecz mógł się podobać. Bardzo dużo obron po obu stronach, szczególnie naszej. Krzysztof Ignaczak rozegrał bardzo dobry mecz, Jarosz wszedł za Bartmana i także zagrał dobre spotkanie. Jednak to wszystko dla mnie przestało mieć znaczenie, gdy z parkietu nie podnosił się Eemi Tervaportti... Zderzenie z libero wyglądało bardzo groźnie. Zawodnik został zniesiony na noszach w kołnierzu ortopedycznym. Co mogę powiedzieć... Miałam łzy w oczach, które spłynęły gdy Eemi został wyniesiony z hali. Przed oczami miałam kontuzje Zbyszka Bartmana z ubiegłorocznej LŚ, zdjęcia na których z bólu zwija się Sebastian Świderski i Mariusz Wlazły... Na szczęście okazało się, że nie jest to AŻ tak poważne jak się wydawało. Jednak zawodnik przez najbliższe 3 tygodnie nie będzie mógł grać, a to oznacza, że w tegorocznej edycji LŚ już Go nie zobaczymy ;( Eemi, dużo zdrowia!! Zdrowiej nam!

Polska - Brazylia
Tytuł posta jest właśnie odwołaniem do tego meczu. Niestety nie udało nam się pokonać Brazylii po raz trzeci z rzędu. Jednak chyba nie ma co się załamywać, prawda? Poza drugim setem, graliśmy jak równy z równym. Dwa sety przegrane, raz do 24, raz do 23 i jeden wygrany do 23. Szkoda tego pierwszego seta, dwa proste błędy naszego zawodnika i Brazylia wygrała seta na przewagi. Drugi set nie układał się po naszej myśli już od początku, a ja się zastanawiałam dlaczego trener tak długo zwlekał ze zmianami?
Trzeci set był lepszy, od początku grali Paweł Zagumny, Jakub Jarosz i Grzegorz Kosok. Jeśli chodzi o Pawła to była to dobra zmiana. Na samym początku, trzy pierwsze akcje i atak z prawego skrzydła, krótka ze środka i środek druga linia czyli tzw pipe. Bardzo mi się to spodobało, bo już na początku zmyliliśmy Brazylijczyków i nie wiedzieli gdzie skakać. Zmiana Grześka także na plus. Kuba... nie grał rewelacyjnie, ale nie sądzę żeby grał gorzej od Zbyszka. Jednak trochę nam brakowało tego ataku ze skrzydeł. Nie wiem dlaczego trener zdjął z boiska Michała Winiarskiego, gdyż ja po dwóch pierwszych setach uważałam, że grał On najlepiej z naszego zespołu. Ale widocznie my z trenerem mamy różne wizje zespołu :)

Jeśli chodzi o siatkówkę, to chyba tyle. Choć zwróciłam uwagę na jeszcze jedną rzecz.
Nie wiem dlaczego ale kibice piłkarscy (nie mówię, że wszyscy) uwzięli się na nas. Na różnego rodzaju stronach krytykują nas, że jesteśmy z siatkarzami tylko dlatego, że odnoszą sukcesy. Denerwuje mnie to, bo jeśli chodzi o mnie to na pewno nie jest to prawda (o czym pisałam posta wcześniej). Nie wiem, czy to jest zwykła zawiść? Czy może zazdroszczą siatkarzom, że odnoszą sukcesy a piłkarze nie? Zawsze uważałam, że jeśli ktoś uważa się za prawdziwego kibica, to powinien kibicować każdej Polskiej Reprezentacji, bez względu na dyscyplinę. Ja piłki nożnej nie lubię, nie oglądam, ale to nie znaczy, że teraz życzę naszym piłkarzom źle, albo cieszę się z ich porażek. Przecież to jest niepoważne. Bynajmniej w mojej ocenie...

To tyle ;) Pozdrawiam :)

PS. Zakończył się mecz Niemcy- Czechy 3-1. To oznacza, że Niemcy jadę do Londynu.

09.06.2012

Siedzę i myślę...

Witajcie :) Czy Wam też nic się nie chce? Wczorajszy dzień był bardzo... dziwny. Co takiego w powietrzu było, że nie miałam ochoty kompletnie na nic. Zmusiłam się do zrobienia notatek z historii, bo przecież trzeba zacząć poprawiać oceny, a potem leżałam przez kilka godzin i czekałam na mecz (o meczach powiem na końcu).
Leżąc tak i patrząc na moje plakaty, zaczęłam się zastanawiać... (z góry przepraszam, będzie to bardzo chaotyczne, nie wiadomo do końca o czym)

Jeszcze jakieś 4-5 lat temu nie wiedziałam o siatkówce zupełnie nic. Pierwszy mecz obejrzałam jako dziecko, prawdopodobnie były to MŚ 2006, ale nie pamiętam tego dokładnie. Był to jeden mecz, który oglądałam z dziadkiem, bo akurat byłam u Niego. Następną rzeczą jaką pamiętam, związaną z siatkówką była śmierć Agaty Mróz - Olszewskiej. Mówili o tym podczas wydarzeń i to był chyba taki pierwszy bodziec, żeby zobaczyć następne siatkarskie spotkanie. Jakieś kilka tygodni później był mecz i postanowiłam go obejrzeć. Tak z ciekawości. Potem oglądałam jeszcze kilka spotkań w 2009 roku. Pamiętam ówczesny Memoriał i kilka spotkań ME. Zaczęło mi się podobać.

05.06.2012

Tak! Czyli warto czekać...

Witajcie :) Znów narobiłam sobie zaległości, ale obiecuję, że od jutra zabieram się za ich nadrabianie. No wiecie, to wszystko przez szkołę. Nawet teraz powinnam siedzieć i się uczyć, ale stwierdziłam, że i tak nic się nie nauczę jeśli nie napisze "kilku" słów tutaj :)

Skończyłam prezentację! W niedzielę robiłam ją od 8 do 16, wczoraj jakieś 4 godziny i dzisiaj 2 godz poprawki :D Wybrałam temat "Polska Siatkówka - Czerwone i czarne kartki z kalendarza". Czerwone kartki to nasze sukcesy, a czarne to... śmierć naszych wybitnych siatkarskich postaci... I w tym miejscu dziękuje wszystkim, którzy podrzucili mi pomysły, które postanowiłam połączyć i dodać do nich coś od siebie:) (Snajperku, a tym też myślałam, w zasadzie to była moja pierwsza myśl, ale stwierdziłam, że nie dam rady. Chyba jednak za dużo by mnie to kosztowało, a jak mojej nauczycielce coś by się nie spodobało, to musiałabym jej coś powiedzieć, a chcę tego uniknąć przed wystawianiem ocen :D)

Teraz druga sprawa czyli LŚ w moim oku ;)
Pierwsze dwa mecze bez większej historii, wygrana 3-0, czyli plan wykonany. Chyba więcej na temat tych meczów nie będę się rozpisywać ;)
Mecz z Brazylią.... O tak! To było to czego potrzebowałam. Szczerze? Tak bardzo zaangażowana w mecz reprezentacyjny nie byłam od lipca, od meczu o brąz LŚ. Naprawdę! Wcześniej, jasne kibicowałam z całych sił, całym serduszkiem byłam za naszymi chłopakami, ale brakowało mi czegoś. Tak jakby mecz, zawodnicy, atmosfera i ja nie tworzyliśmy jedności. Nie było tej "chemii". A w niedzielę? Tak! To było to! Bardzo żałuję, że mnie tam nie było...ale....!

Ja: Dlaczego mnie tam nie ma?! Przecież tam jest moje miejsce! Mamo? Pojedziemy na mecz?
Mama: Jaki? Kiedy?
J: No w wakacje. Do Zielonej Góry :)
M: No, trzeba zaplanować jakoś wakacje. Moglibyśmy jechać.
Potem jeszcze moja mama coś mówiła, ale ja się skoncentrowałam na meczu i nie słuchałam :D A dziś  przy obiedzie:
J: To co pojedziemy na ten mecz? Bo za tydzień jest sprzedaż biletów. (i wtedy wszedł mój tata, i mama do Niego)
M: Jedziemy na mecz? Do Zielonej Góry?
T: A co tam jest?
M: Ja już sprawdzałam w internecie (..) Oni pójdą na mecz a my gdzieś do restauracji.....
No! Czyli teraz jedyna przeszkoda to mój tata :D Mam tydzień, żeby Go przekonać, trzymajcie kciuki! :)

Jeszcze wracając do meczu. Co z tego, że mogliśmy wygrać za 3 pkt? Co z tego, że zdarzały się błędy zarówno zawodnikom jak i sędziom? Dla mnie od pewnego czasu liczy się widowisko. Emocje. Zaangażowanie siatkarzy w grę. I w tym meczu to było.

Sama nie wiem, kiedy zmieniły się moje "preferencje". Jeśli chodzi o klub, to akurat kibicuję takiemu klubowi, z którym cały czas tworzę całość. Zawsze wszystko mi odpowiada. A w reprezentacji? Dawno, dawno (no dobra może nie "aż" tak dawno) jak zaczynałam oglądać pierwsze mecze, to zwracałam dużo uwagi na technikę, bo byłam oczarowana grą Pawła Zagumnego. Te zagrania, rozegrania, kiwki. Ataki i zagrywka Mariusza Wlazłego. Blok Możdżonka i Plińskiego to robiło na mnie ogromne wrażenie. Tamto pozostało w sercu i do pewnego czasu szukałam porównań. Wiem już też, dlaczego nigdy nie mogłam się przekonać do gry Łukasza Żygadło. Bo On gra inaczej... To nie jest to do czego się przyzwyczaiłam, to co mi "wpojono" Takim przełomowym momentem, kiedy przestał się dla mnie liczyć przede wszystkim wyniki był mecz Polska-Słowacja podczas ubiegłorocznych ME. Wszyscy wiemy chyba o co chodzi. Wtedy dostałam taki impuls, że za "panowania" trenera Anastasiego będą się liczyły przede wszystkim wyniki, medale... I ja oczywiście tego wszystkiego życzę naszym chłopakom, tylko teraz już chyba nie będę tak przeżywać porażek. Nie będzie tego co było po MŚ 2010... Wtedy to było coś... Czułam się okropnie, strasznie... Wielokrotnie mam przed oczyma tamte chwile... Nadal pamiętam jak przed meczem było studio i mówili, że zazwyczaj z Bułgarami wygrywamy na dużych imprezach... Pamiętam, że oglądałam studio pomeczowe, ale już nie pamiętam co w nim mówili, gdyż byłam "otępiała" nic do mnie nie docierało...A teraz.. Jasne porażki bolą, ale... no nie wiem... Zawsze ktoś musi przegrać, prawda? Sport jest brutalny, siatkówka jest brutalna, nie ma remisów...

Zapomniałam o tym co było po meczu.
Po meczu Sebastian Świderski oficjalnie zakończył swoją karierę zawodnika i teraz będzie trenerem :)
Co mogę napisać? Nic mi nie przychodzi na myśl, więc nie będę oryginalna i powiem "Dziękuję"


Widzieliście panią minister Joannę Muchę? Chyba dobrze się bawiła co nie? ;) Dostaje u mnie plusa :D
Zresztą na widowni byli także skoczkowie narciarscy oraz inni siatkarze, którzy nie są na zgrupowaniu. A w studio był Piotr Gruszka, a wcześniej Łukasz Wiśniewski? Któremu bardziej do twarzy w studiu? I co sądzicie o nowym "image`u" Piotrka?

Ale chaotyczny wpis. Ale mam nadzieję, że mi wybaczycie :) Tyle się działo, a ja mam tak mało czasu żeby o tym napisać. To nie fair ;/
Jutro poodwiedzam wasze blogi, pewnie dużo się działo przez te kilka dni :) A tymczasem lecę uczyć się z WOK`u (dlaczego w szkołach  nie ma jakiś lekcji siatkówki czy coś? Może wtedy chociaż z jednego przedmiotu chciałoby mi się uczyć ;D)

Pozdrawiam :)