30.03.2013

Wesołych!

Witajcie :)

Choć widok za oknem sprawia inne wrażenie, to jednak nie da się ukryć, że obchodzimy teraz Święta Wielkanocne. Z tej okazji chciałabym Wam życzyć zdrowych, wesołych i ciepłych świąt, spędzonych w gronie najbliższych! Smacznego jajeczka i mokrego (i nie mam na myśli topniejącego śniegu!) Śmigusa Dyngusa ;)

Moja pisanka, która powędrowała na konkurs do Skry ;)

29.03.2013

Wszystko już jasne, Zaksa drugim finalistą!

Witajcie :)
Jak tam przygotowania do świąt? Pisanki już gotowe? U mnie jeszcze nie... Swoją drogą, jak tu się zabrać za malowanie jajek, skoro za oknem pada śnieg? -.- Tak więc, zamiast szykować się do świąt oglądam sobie siatkówkę, a potem zdjęcia z meczów :)

W Plus Lidze wszystkie karty zostały już rozdane. Zaksa jest drugim finalistą, choć przez pewien czas nikt nie mógł być tego pewien...

Wczorajszy mecz troszkę mi się dłużył, a zwłaszcza początek. Szło jak po grudzie... Jastrzębski Węgiel grał bardzo dobrze, za to, drużyna gospodarzy... To nie była ta drużyna. Paweł Zagumny wystawiał niezbyt dokładnie, w dużym stopniu przez słabsze przyjęcie zespołu. Fonteles... Nie poznawałam Go. Zawsze pełen pozytywnej energii, a wczoraj... delikatnie mówiąc był wkurzony. Ale to przez pierwsze dwa sety. Brazylijczyk zszedł z boiska, Pawła zmienił Pilarz i gra się odmieniła. Kędzierzynianie zaczęli grać spokojniej, uporządkowali swoją grę. Za to "bałagan" zrobił się po stronie gości. I tak, Zaksa która przegrywała już 0:2, wygrała 3:2. Można powiedzieć, że nie ważne jak się zaczyna, ale jak się kończy :)

27.03.2013

Kto spróbuje odebrać tytuł?

Cześć ^^
W tym tygodniu święta. Jeśli wyjrzeć przez okno, można by się zastanowić, czy przypadkiem nie są to święta Bożego Narodzenia. Jednak mimo leżącego śniegu jest dość ciepło. Mam nadzieję, że wkrótce doczekam się prawdziwie wiosennej pogody. Już mam dość tego śniegu, ileż można? :D

Zimowa atmosfera na szczęścia nie przeniosła się na siatkarskie parkiety!
Znamy już pierwszego finalistę tegorocznej Plus Ligi. Przed szansą obrony tytułu stanie Asseco Resovia Rzeszów, która potrzebowała czterech spotkań, by pokonać Bydgoską Delectę. 
Mecze były bardzo zacięte, jednak widoczna była ta lekka przewaga zespołu z Podkarpacia. Przewagę tą tworzyły indywidualności, a nie zespół. Bynajmniej takie jest moje odczucie ;)
Gratuluję obu zespołom i dziękuję za fajne widowisko. Wielkie brawa dla Delecty, która pokazała, że nie wysokość budżetu stanowi o tym, kto będzie zwycięzcom...

(W ostatnim meczu między tą parą, w Rzeszowie nagle wszystkie światła zgasły... wiem, takie rzeczy się zdarzają, ale... Dlaczego akurat w Rzeszowie na jednym ze spotkań nie było wideo-weryfikacji, a na drugim światła? ;> Na szczęście, czekać na ponowne oświetlenie nie trzeba było czekać długo, "tylko" niecałe pół godziny ;p)

Kto spróbuje odebrać Resovii tytuł Mistrza kraju? Trudno powiedzieć, bowiem w parze Zaksa - JW mamy remis. Rywalizacja rozpocznie się już jutro w Kędzierzynie. Czwarty mecz w piątek. Czy już wtedy będziemy znać drugiego finalistę? Hmm... zobaczymy :) Możliwe, że jedna z tych drużyn sprawi prezent swoim kibicom na święta, a może drużyny znów zawitają do Jastrzębia Zdrój?

Fot. Paweł Zaic http://www.facebook.com/sportsphotos.eu
Mecz o piąte miejsce między Skrą a Politechniką dopiero za ponad tydzień  (8 kwietnia)... Miał być jeszcze przed świętami, ale nie było wolnej hali, czy coś takiego... Dlatego siatkarze otrzymali dwa tygodnie przerwy. Moim zdaniem trochę to głupie... Mogli zakończyć ten trudny sezon jeszcze przed świętami i zacząć odpoczywać, a tak...

Szykuje nam się emocjonujący przedświąteczny czas :) Tzn.... oby był emocjonujący :)

Pozdrawiam ;)

25.03.2013

Weekendowa walka w Plus Lidze :)

Witajcie :)
Znów przez weekend nic nie napisałam, przez co jestem na siebie zła... Ostatnio jakoś mało czasu spędzam przed komputerem, ale staram się być na bieżąco z siatkarskimi newsami :)

Kiedy Skra nie dostała się do półfinałów PL, pomyślałam, że to już koniec sezonu. Wiedziałam, że została nam jeszcze walka  5 miejsce, ale sądziłam, że to już nie będą te same emocje... Nic bardziej mylnego!
Dwa mecze z Gdańskiem wygrane dość łatwo, ale z PW trzeba było już się pomęczyć.
Mimo, że obu meczy nie oglądałam (bo transmisji nie było...) to jednak przy samej relacji na stronie Skry i podglądu z kamery z hali prawie dostałam zawału :D

Pierwszy mecz...
Pierwszy set przegrany do 22, następny wygrany do... 14, a Michał Bąkiewicz zdobył punkt w obronie! Wszystko wraca do "normy"? Nieee... Trzecią partię do 23 wygrywa PW, która prowadziła już 20:12, ale Skra niemal odrobiła całą przewagę. Czas się modlić o tie-break`a. Na szczęście udało się do niego doprowadzić i go wygrać (do 7!). Należy też dodać, że w połowie pierwszego seta, za Alexa na ataku pojawił się Mariusz Wlazły.

Bełchatowianie zdobyli 14 pkt blokiem i 9 bezpośrednio z zagrywki. MVP meczu został Daniel Pliński, który w meczu zdobył 16 punktów, w tym 6 blokiem :)


21.03.2013

Ostatni w tym sezonie... Relacja z meczu Trefl Gdańsk - Skra Bełchatów (17.03.13)

Jak już wcześniej wspominałam, w niedzielę byłam w Gdańsku na meczu Lotosu ze Skrą. Zapraszam na relację z tego wyjazdu :)

Na mecz jechałam z rodzicami, bratem i siostrą. Z domu wyjechaliśmy o 18:40 i godzinę później byliśmy pod halą. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy, to biały autokar stojący pod halą. Zażartowałam, że siatkarze już są. Jak się chwilę później okazało, faktycznie autokar należał do nich. Rozpoznałam to po tym, że obok stał drugi autokar, który bardzo łatwo rozpoznać ^^


Gdy już skończyłam podziwiać autokar Skry, udaliśmy się na halę. Odetchnęłam z ulgą, jak zobaczyłam, że siatkarzy Skry jeszcze nie ma. Za to rozgrzewali się już zawodnicy Lotosu, grali w "nogę" ^^
Odnaleźliśmy nasze miejsca (później okazało się, że jednak nie były nasze, że nasze są rząd niżej, ale przecież każdemu zdarzają się pomyłki :D), tym razem miejsca były w środkowym sektorze, co pozwalało lepiej śledzić to, co się działo "na siatce". Zaraz gdy zajęliśmy miejsca, ja wyciągnęłam aparat i... na salę weszli siatkarze z Bełchatowa.

18.03.2013

Czas nie leczy ran! Echo LM 2012...

Dokładnie rok temu, o tej godzinie byłam bardzo, bardzo smutna. Łzy lały się ciurkiem, ręce trzęsły, a w głowie szalały różne myśli. Do tej pory gdy wspominam TAMTE wydarzenia do oczu cisną mi się łzy, w sercu czuję kłucie, a w głowie mam tylko jeden obrazek...

Godzina 17:30 zaczynamy! Dawno się tak nie denerwowałam, przecież może zdarzyć się wszystko...
Pierwszy set dość gładko przegrany, drug równie gładko wygrany. Ojć, co będzie dalej? 
Trzeci set... idziemy punkt za punkt... i tak! Mamy to! Trzecia partia jest nasza!
Czwarty set, w głowie myśl "Oby ostatni"... Znów wyrównana gra.. Mamy piłkę meczową! Boże proszę, jednej punkt i będę najszczęśliwszym człowiekiem na świecie... Ale nie, Boski plan był inny. Rosjanie doprowadzają do remisu, a potem mają piłkę setową. W głowie słowa Jacka Nawrckiego "Trzeba serduchem to wygrać, bo taktyką tego k**** nie wygramy"... Niestety serducho nie pomogło. Będzie tie-break, łzy lecą ciurkiem, nie mogę na to patrzeć...
Jednak jestem masochistką, będę patrzeć...
Tie-break, prowadzimy 5:1... Zaraz robi się remis po 7... Do końca idziemy punkt za punkt. Mamy meczową, ale nie wykorzystana. Rosjanie się nie mylą, Polacy też nie, ale za ich śladem nie poszli sędziowie... 
Na chwilę wszystko się zatrzymuje... Atakuje Winiarski, po bloku piłka wychodzi na aut. Powinien być remis! Panie sędzio! Remis! 
Nie...
To niemożliwe...
Przecież...


Ostatnią akcję widziałam milion razy...
Śni mi się po nocach...
Nie daje mi spokoju...
Sprawia ból...

14.03.2013

Z sentymentem do muzyki cz. I

"Mu­zyka to naj­subtel­niej­sza for­ma prze­kazu, można stwier­dzić, że żad­na dzie­dzi­na sztu­ki nie po­rusza ani nie wpływa na podświado­mość tak, jak muzyka."
Dawid Crossby

Wyobrażacie sobie świat bez dźwięku? Bez muzyki? Piosenek? Melodii?
Ja nie potrafię...
Trudno mi powiedzieć czym jest dla mnie muzyka. Odgrywa ona wiele roli, czasem bardzo ważnych, czasem mniej. Ale jednak towarzyszy mojemu życiu cały czas.
Jeśli ktoś się mnie pyta, bez jakich "rzeczy" nie umiałabym się obejść, odpowiadam "siatkówka". To ona odgrywa teraz w moim życiu najważniejszą rolę. Jednak są dni, gdzie najchętniej zapomniałabym o wszystkim i przeniosła się do innego świata. Wtedy właśnie muzyka odgrywa dla mnie najważniejszą rolę.
Dzielę się z Wami głównie informacjami na temat siatkówki. Wpadłam na pomysł, by podzielić się też tą muzyczną sferą :) Co jakiś czas będę dodawać posty z piosenkami do których mam sentyment, które niosą dla mnie jakiś przekaz, ale także takie, które obecnie wpadły mi w ucho ;) To zaczynamy!

Na początek jedna z moich ulubionych piosenek: Nickelback - Lullaby
Gdy pierwszy raz usłyszałam tą piosenkę i obejrzałam teledysk to miałam łzy w oczach. Naprawdę! Ta piosenka ma w sobie coś takiego... Nie wiem, trudno to określić. Najczęściej jej słucham gdy mam gorszy humor, jakiegoś doła czy gdy nie potrafię sobie z czymś poradzić. Tekst trafia prosto do mojego serca. Nie powala się poddać, pokazuje, że nie jest tak źle, że nie jestem sama. Poza tym głos Chada działa kojąco na moje nerwy :)


Kolejną piosenka ma już kilka lat, ale... Stare nie znaczy gorsze! DKA - Marzenia
Piosenka o życiu... trzeba się trochę wsłuchać, przesłuchać kilka razy żeby ją zrozumieć, ale jest tego warta. Nie wiem do końca dlaczego, ale kojarzy mi się ona trochę z naszymi siatkarzami, zwłaszcza z jednym z nich...
"Dookoła ludzie chcą mnie oceniać,
Nie widzą serca, nie widzą duszy,
Nie widzą tego co w mej głowie huczy,
Co moje usta mówią, a co moje odbierają uszy"

Ostatnią dziś "zaproponowaną" piosenką, będzie utwór, który mną bardzo wstrząsnął gdy tego potrzebowałam. A tak naprawdę wstrząsnęło mnie jedno pytanie, zawarte w tekście.... LemON - Napraw.
Zespół wygrał trzecią edycję programu Must Be The Music. Program ten bardzo lubię, o czym pisałam już niejednokrotnie, a lubię go za to, że daje szanse właśnie takim zespołom.

Skra przegrywa z Resovią... 
Odpada z walki o medale...
Łzy... smutek... złość...pustka...bezsens...obojętność...
Włączam radio, muzyka zazwyczaj pomaga zapomnieć...

Ale nie tym razem. Po pewnym czasie leci właśnie piosenka "Napraw", w której pojawia się pytanie "Czy dasz radę kochać, mimo Twych ran". Niby nic niezwykłego, jednak otworzyło mi to trochę oczy. Stwierdziłam, że to, iż Skra przegrała nic we mnie nie zmienia. Nadal ją kocham i kochać będę, mimo tych kilku bolesnych porażek.
Teraz za każdym razem jak słyszę tą piosenkę, zaczynam myśleć...


Na dziś to wszystko... Co powiecie na tego typu posty? Może być? :)
Lubicie którąś z powyższych piosenek? Co o nich myślicie?

A teraz zabieram się za lekcje. Dzisiejszy wieczór spędzę z biologią :( Trzymajcie kciuki jutro za mnie, bo mam sprawdzian, a nic nie umiem :(

Pozdrawiam :)

12.03.2013

Siatkarski maraton!

Witajcie ;) Miałam się odezwać w weekend, ale w sumie nie wiedziałam o czym napisać ;) W sobotę siostra miała urodziny, więc moim celem było przeżyć ten dzień bez bólu głowy. Niestety nie udało się, ale nie ma co się dziwić, jeśli po domu biega 10 wrzeszczących dziewczynek... Niedzielę natomiast spędziłam przed TV i komputerem. W południe obejrzałam z siostrą jakąś komedię, a potem zaczął się siatkarski maraton ^^

O 14:30 rozpoczął się finał PP kobiet. Atom Trefl Sopot przegrał w tie-braeak`u z Dąbrową Górniczą, mimo, że miał piłki meczowe ;/ Ale i tak duże gratulacje, bo dziewczyny przegrywały już 0:2...

O 15:00 zaczął się mecz Skry z Lotosem Gdańsk. Transmisji nie było, więc jednym okiem śledziłam poczynania pań w TV, a drugim czytałam relację z meczu Skry :) Bełchatowianie wygrali 3:0. Rewanż w niedzielę o 20:30 w Gdańsku. Na meczu będę, także możecie się spodziewać relacji i wieeelu zdjęć :)


O 16 Dynamo Moskwa rozpczęło swoją bitwę z Zenitem Kazań. Końcówki setów oglądałam, a pozostałe części setów śledziłam tylko przez podglądanie co jakiś czas wyniku :)

O 17 (17:30?) w TVP Sport leciał mecz ligi włoskiej. Pomyślałam, że "ligę polską i rosyjską dziś zaliczyłam, to nadszedł czas na włoską ". Tak więc obejrzałam sobie pojedynek Latiny z Modeną (którego możecie zobaczyć tutaj: KLIK). Fajnie, że TVP Sport transmituje niektóre mecze włoskiej ligi. Mam nadzieję, że z czasem będzie ich jeszcze więcej :)

Ostatnim meczem tego dnia, był pojedynek Delecty z Resovią. Cóż.... był to bardzo długi mecz, który myślałam, że nigdy się nie skończy :D Na szczęście po dwóch godz i 50 min. dobiegł końca, z zadowalającym mnie wynikiem. Delecta wygrała w tie-breaku. Niestety, wczoraj nie udało jej się doprowadzić do piątego seta, mimo iż brakowało naprawdę niewiele. Resovia wygrała 3:1. Teraz rywalizacja przenosi się do Rzeszowa, a tam już może być bardzo ciężko ekipie z Bydgoszczy. Jednak nikogo nie spisujmy na straty! Póki piłka w grze wszystko może się zdarzyć ;)

Zaksa już w najbliższy weekend zagra w FF LM. Przed wylotem do Omska, zagrała jeden mecz z Jastrzębskim Węglem, którego przegrała 0:3. Na pewno jest to mała niespodzianka, bo sama przegrana nie dziwi, ale stosunek przegranej już tak. Należy jednak dodać, że nie grał Paweł Zagumny, który "prowokował kibiców ręcznikiem". Tak, tak. Czego to ludzie nie wymyślą. Niedługo siatkarze jak tylko się odezwą, to będzie się mówiło, że to chamy... Nie denerwuje to Was? Nie wkurzają Was komentarze typu "Mam szacunek dla niego, za to co zrobił dla reprezentacji, ale na boisku zawsze zachowuje się jak cham...Nie potrafi przegrywać..." Moim zdaniem jak ktoś kogoś przezywa, a jednocześnie mówi, że tego kogoś szanuje, to przeczy sam sobie... Nie rozumiem tych ludzi.

Co jeszcze? O czymś zapomniałam?
Może jeszcze dodam, że AZS Częstochowa wygrała z Olsztynem juz dwa mecze! Nie spodziewałam się tego, a Wy? Czyżby Olsztynianie znów (tak jak przed rokiem) zajęli 10 miejsce w Plus Lidze?
Natomiast AZS PW pewnie wygrała pierwsze spotkanie z Effectorem Kielce 3:0.

Wczoraj odwiedził mnie kurier :) Tym razem doszedł do mnie kalendarz (tak, tak. zamówiłam kalendarz w marcu, ale wcześniej nie miałam kiedy! :D). Dziś go powiesiłam (nad biurkiem) i zauważyłam, że wszyscy siatkarze patrzą się na nim w dół, czyli prosto na mnie! Teraz jak będę robiła lekcje, to sprawdzać czy nie robię błędów będzie 11 siatkarzy ;P

Na dziś to chyba wszystko :)
Ostatnio trochę zaniedbałam Wasze blogi, ale teraz postaram się je w miarę regularnie odwiedzać :)
Pozdrawiam ;)

08.03.2013

Siatkarzu, uważaj co mówisz!

Żyjemy w kraju, w którym jednym z podstawowych praw człowieka jest wolność słowa. Jednak co to tak naprawdę znaczy? Wikipedia podaje taką definicję "Wolność słowa – prawo do publicznego wyrażania własnego zdania oraz poglądów, a także jego poszanowania przez innych. Współcześnie jest uznawana jako standard norm cywilizacyjnych, chociaż często nakładane są na nią pewne ograniczenia, np. w sprawach publicznego obrażania innych osób.". Właśnie. Mamy prawo do wyrażania własnego zdania i każdy z nas z tego prawa korzysta, ale...! Czy jeśli nie spodoba nam się to, co powie ktoś inny to możemy go za to obrażać? Czy w świecie mediów także istnieje wolność słowa?
Nie będę się dalej rozwodzić nad tym, co można mówić, a co nie. Po prostu podam przykłady, siatkarskie oczywiście :)

Sprawa Wlazłego. Tak, tak. Wszyscy wiemy o co chodzi i nie będę po raz kolejny pisać jak cała sprawa wyglądała. W 2011 roku, Mariusz postanowił, że nie będzie grał w reprezentacji. Podał powody swojej nieobecności, wydał także oświadczenie. Właściwie nie powinno się robić wokół tego żadnej sensacji, jednak media nie zamierzały odpuścić. Zresztą nie tylko one. Nie spodobało się to także wielu kibicom, oj nie spodobało. Swoje niezadowolenie postanowili wyrazić poprzez gwizdanie na zawodnika podczas prezentacji. Bardzo ambitne i kulturalne nieprawdaż? Jednak... właśnie. Jak to się ma do "wolności słowa"? Za co wygwizdano Zawodnika? Za to, że powiedział co myśli? Za to, że ma własne zdanie? Za to, że mówi prawdę? To Jego życie i sam o nim decyduje, prawda? Nie nasz interes i nie mamy prawa podważać decyzji kogokolwiek. Mamy swoje życie i to nim powinniśmy się zająć. 

Gwizdy ustały gdy... Skra przegrała w finale z Resovią. Wtedy okazało się, że jednak Mariusz nie jest taki zły i chyba nie należy Go wygwizdywać. Jednak przecież sielanka długo trwać nie może, trzeba znaleźć sobie inną "czarną owcę"...

Okazja ku temu znalazła się po tym jak... Resovia przegrała mecz o Superpuchar Polski ze Skrą. Oczywiście mam na myśli sytuację Pliński&Bartman. Daniel powiedział, że na razie w Sovii po Grozerze pozostał tylko numer. Bartman stwierdził, że nie będzie się zniżał do poziomu Plińskiego, na co do Daniel odpowiedział "dalej uważam, że Grozer jest lepszym zawodnikiem niż Bartman i mam prawo wyrażać swoją subiektywną opinię. Niektórzy ludzie wypowiadają się anonimowo w prasie, inni wypisują paszkwile na forach internetowych, ja po prostu szczerze odpowiedziałem na pytanie - naprawdę jest w tym coś złego?" Widocznie niektórzy kibice, coś złego w wypowiedzi Daniela zauważyli, bo.. teraz On jest ich "ulubieńcem", którego witają głośnymi gwizdami podczas prezentacji. Poza tym także prowokują po meczach, ale o tym pisać nie chcę... 

Jeszcze jeden przykład trochę odbiegający od "wolności słowa", ale w pewnym stopniu także tego dotyczy. Chodzi o własne decyzje, a głównie o transfery zawodników. Sytuacja która miała miejsce już dość dawno temu, ale... ale bardzo mną poruszyła. Michał Winiarski w sezonie gdy przeszedł z AZS`u Częstochowa do Skry, został powitany gwizdami, a po meczu został obrzucany plastikowymi butelkami i wyrażeniami, że się "sprzedał". Po tym zdarzeniu, Michał udzielając wywiadu stwierdził, że jest mu bardzo przykro i mówił to ze łzami w oczach. Podobna sytuacja miała miejsce rok temu, ale tym razem w stolicy. Michał Kubiak, po "małej" aferze z kontraktem, gdy przechodził z Politechniki do JW, w Warszawie został przywitany... banknotami rzucanymi w niego, przez kibiców... Teraz pytanie. Dlaczego? Dlaczego tak się dzieje? 

Jeszcze trochę i zawodnicy nic nie będą mogli powiedzieć, oprócz tego jak cudownym związkiem jest PZPS, który tak świetnie dba o zawodników i zawodniczki i o tym, jak wspaniałą atmosferę stworzyli kibice i jak kochani on są. Ale, ale! Czy my naprawdę chcemy żyć w kłamstwie? Oszukiwać się? Życie nie jest różowe, nie jest idealne. Jeśli kibice tego nie zrozumieją, nie nauczą się kultury i szacunku do zawodników, to stracimy kontakt z rzeczywistością. Gracze będą bali się cokolwiek powiedzieć, bo po co się narażać?  
Dajmy się wypowiadać siatkarzom, trenerom, działaczom. Nie musimy się z nimi zgadzać, ale należy uszanować ich zdanie i ich decyzje. Każdy ma prawo mieć swoje zdanie, jednak odrobina kultury nikomu jeszcze nie zaszkodziła. Nigdy nie sądziłam, że to powiem, ale ja gdybym miała iść na mecz do "pewnego miejsca", to chyba byłabym pewna obaw

cyt. Wikipedia, plusliga.pl

PS. Post powstał dziś na lekcji historii, tylko cytaty dorzuciłam w domu ;)

07.03.2013

Nocne przemyślenia cz. I

"Nie ma zbyt wiele cza­su, by być szczęśli­wym. Dni prze­mijają szyb­ko. Życie jest krótkie. W księdze naszej przyszłości wpi­suje­my marze­nia, a ja­kaś niewidzial­na ręka
nam je przek­reśla. Nie ma­my wte­dy żad­ne­go wy­boru. Jeżeli nie jes­teśmy szczęśli­wi dziś,
jak pot­ra­fimy być ni­mi jutro?" 
Phil Bosmans
Późno już. Powinnam spać. Od kilku godzin leżę w łóżku, słucham muzyki i czekam aż nadejdzie sen. Jednak ten nie nadchodzi. Za dużo myśli, szalejących po mojej głowie. Tyle przemyśleń, a nie mam się z kim nimi podzielić. Nie chcę nikomu zawracać głowy moimi problemami. Przecież i tak chyba nikt ich nie zrozumie. Lepiej jest udawać, że wszystko jest ok, że jest jak zawsze, że nic się nie zmienia... Dlatego włączam komputer i spisuję moje myśli tutaj...

Poniedziałek i wtorek... Czułam się tak jak po FF.
Płacz, smutek, ból.
Dziś... tzn w środę było inaczej. Dopiero wtedy zaczęło do mnie dochodzić co tak naprawdę się stało. Dopiero teraz dochodzi do mnie myśl, że... Że nie będzie pięknego finału, odzyskania tytułu Mistrza Polski i zabawy siatkarzy Skry po wygranym meczu. Być może już w tym sezonie w ogóle nie zobaczę ich w akcji! Nie liczę na to, że Polsat wyemituje mecz o piąte miejsce, a mecz w Gdańsku jest w niedzielę o 20, więc to też nie najlepsza godzina. Postaram się zrobić wszystko, żeby tylko się tam znaleźć. To będzie prawdopodobnie ostatni mecz Skry, który będę mogła zobaczyć i ostatni mecz w Ergo Arenie w tym sezonie...
Dziś czuję się jak po MŚ 2010. A właściwie to powinnam napisać, że nic nie czuję. Kompletna pustka. Nicość. Jakby ktoś wyrwał moje serce i wsadził tam jakiś sprzęt sterujący maszyną. Bo tak się czuję. Jak robot. Rano wstać, iść do szkoły, pobyt w szkole, powrót do domu, lekcje, spać, w między czasie coś zjeść.

Dziwnie się czuję, nie czekając na mecz. Nie mając jakiegoś "celu", który pozwoliły trochę przerwać tą monotonię, znieść ją. Nie jestem do tego przyzwyczajona, ale staram się! Naprawdę się staram. Rozmawiam ze znajomymi w szkole, w domu też próbują zachowywać się jak zawsze. Tylko potem nadchodzą późniejsze godziny i już nie wiem co mam ze sobą zrobić. Zaczęłam czytać książkę. Miasto kości. Podoba mi się. Dawno nie czytałam fantasy, a jeszcze dwa lata temu robiłam to nałogowo.

Zauważyłam jeszcze jedną rzecz. Teraz wszystko mi się kojarzy z siatkówką. Gdziekolwiek spojrzę widzę coś, co mogłabym porównać z czymś związanym ze Skrą. Wczoraj na jednej lekcji nauczyciel wspomniał o tulipanach z Holandii --> Wytze Kooistra. Dziś na polskim dosłownie raz padło słowo "pszczoła", a ja tylko to zapamiętałam z tej lekcji. W czytanej przeze mnie książce, niedawno pojawił się "neonowożółty samochód", a w radiu leciało "Zawsze tam gdzie ty" grupy Perfect. Jak słucham w radiu piosenek, to każda ma w sobie coś, choćby jedno zdanie, które mogłabym porównać do mojej obecnej sytuacji. To trochę dziwne...

Doszło już do mnie to, że w tym roku nie będziemy grać o MP, jak przez ostatnie 8 lat. Jednak nadal trzeba grać, walczyć. Jest do zdobycia 5 miejsce, a tym samym udział w europejskich pucharach. Trzeba o to walczyć. Z mojej strony absolutnie nic się nie zmieni. Nadal będę całym sercem za Skrą, nawet jeśli przyjdzie nam kiedyś walczyć o 9 miejsce. Choć może faktycznie coś się we mnie zmieniło? Chyba teraz będę jeszcze bardziej przeżywać każdy mecz, jeszcze bardziej cieszyć się z każdego zdobytego punktu, wygranego seta i meczu. Także będą pojawiały się łzy, i proszę nie mówcie mi wtedy, że "to tylko sport"
"Dziś człowiek tak często nie wie, co no­si w so­bie, w głębi swej duszy, swe­go ser­ca. Jak często jest niepew­ny sen­su swe­go życia na tej ziemi. Ogar­nia go zwątpienie, które prze­radza się w rozpacz." - Jan Paweł II
Ja w moim serduszku noszę Skrę i jak ktoś mi mówi, że "to tylko sport", "to tylko drużyna", to boli to bardzo mocno. Mocniej niż wyrażenie opinii, na temat Skry. Każdy może mieć swoje zdanie na jej temat, ale niech mi nikt nie mówi, że to "tylko" Skra. Dla mnie to AŻ Skra.

W związku z tym, że teraz różne myśli "fruwają" po mojej głowie i nie ma żadnych meczów, to będzie pojawiało się więcej postów na tematy siatkarskie i około-siatkarskie. Zapraszam do dyskusji pod nimi. Myślę, że pierwszy post pojawi się już w piątek wieczorem.

Pozdrawiam Was serdecznie. Może teraz jak już co nieco wywaliłam ze swojej głowy, to łatwiej będzie mi zasnąć :)

PS. Super. Fajnie jest się dowiedzieć, że jestem szowinistką. Ale o tym prawdopodobnie w następnym poście.

04.03.2013

"To już jest koniec, nie ma już nic..."

No tak...
Kolejny smutny post, pisany pod wpływem emocji...
Wiem, że jak nie napiszę tego teraz, nie napiszę tego nigdy...

Dwa tygodnie temu, po pierwszym meczu Resovi ze Skrą, byłam smutna, ale wiedziałam, że to dopiero początek, że wszystko się jeszcze może zdarzyć...
Drugi mecz... Cholernie bolała ta porażka. Najgorsze co może być, to przegrany tie-break po takiej walce...

Trzeci mecz to nowe nadzieje... Przecież jak mówią słowa jednej piosenki "wszystko się może zdarzyć"... Przegrywaliśmy 2:0, jeden set i bylibyśmy za burtą, ale nie! Gramy dalej! Jest tie-break podczas którego wychodzę z pokoju. Wracam jak dowiaduję się, że Skra wygrała. Dlaczego wyszłam? Stwierdziłam, że każdego tie-breaka, którego oglądałam Skra przegrała... Teraz go nie oglądałam, Skra wygrała i jesteśmy w grze!

Czwarty mecz... Sporo emocji, także kilka razy wyszłam, w końcówkach żeby nie przynieść pecha. Pomogło! Wygraliśmy 3:1!

02.03.2013

Weekendowe wypieki i Delecta

Cześć :) Jeszcze tydzień temu, w niedzielę przed meczem, byłam na małym spacerze z psem i biegałam z nim po śniegu. Dziś rano, zaraz po przebudzeniu otworzyłam szeroko okno, wpuszczając do środka świeże, wiosenne powietrze. Humor od razu się poprawia, gdy wstajesz a za oknem widzisz słońce, prawda?


Tak więc, stwierdziłam, że może wypadałoby coś dzisiaj zrobić. Najpierw twarożek na śniadanko i sok, a potem sprzątanie. Często tak zaczynają się moje "sobotnie poranki", jeśli zdarzy się tak, że wstanę przed 12. Dziś wstałam przed 10 (!!) więc czasu miałam sporo :) Następnie odpalenie komputera, przejrzenie Facebooka, bloga... Już nie pamiętam jak, ale trafiłam na jakiegoś kulinarnego bloga, a na nim przepis na ciasteczka. Pomyślałam, czemu nie? I tak oto powstało takie coś (nawet zjadliwe ;p)
 

Dziś urodziny ma mój brat, więc wczoraj z mamą i siostrą robiłyśmy tort. Tzn mama upiekła ciasto, a ja z siostrą dekorowałyśmy. Nie miałam za wielkiego pola do popisu, więc nie powstało nic specjalnego ;)


Ale... Nie samym jedzeniem człowiek żyje! A bynajmniej nie kibic! :D Dziś swój rewanżowy mecz w Pucharze Challenge Cup grała Delecta Bydgoszcz! 
Pierwszy mecz, na wyjeździe przegraliśmy z Uralem Ufa 1:3. Dzisiejszy mecz wygraliśmy 3:2, więc musiał zostać rozegrany złoty set... którego przegraliśmy do 12 :(
Na pewno bardzo szkoda, niewiele brakowało... Trudno mi cokolwiek napisać o meczu, myślę, że większość z Was go oglądała. Chwilami brakowało nam kończącego ataku, kończenie trudnych, sytuacyjnych piłek. Myślę, że zabrakło też trochę doświadczenia. Przecież po drugiej stronie siatki więszość graczy była po 30 roku życia...
Oprócz kibicowania, także obserwowałam bardzo uważnie dwóch zawodników. Tzn Vissotto obserwowałam tylko jak był na parkiecie, a nie często się to zdarzało. Choć jak już się na nim pojawił, to te najważniejsze piłki kończył i chyba po tym, poznaję się klasę zawodnika. Drugim zawodnikiem był Miquel Falasca, który jeszcze przed rokiem był graczem mojej Skry... Bardzo mi brakuje tego gracza, Jego przyspieszonych piłek na prawe skrzydło do Mariusza, wrzuconych piłek do Daniela i tego hiszpańskiego temperamentu. Cóż, w dzisiejszym meczu pokazał się, że nadal świetnie gra i nie schodzi poniżej pewnego poziomu. (Swoją drogą lepiej wygląda w żółtej koszulce ;p) 

Przed nami dwa ostateczne mecze fazy play off PL. Jutro JW podejmie Effector Kielce, a w poniedziałek Resovia zagra ze Skrą. Oba mecze będą transmitowane przez Polsat Sport. Szykują nam się nie lada emocje i łzy... Tylko kogo? I czy będą to łzy szczęścia czy rozpaczy? Odpowiedź poznamy już niedługo...

Tymczasem się z Wami żegnam i życzę miłej niedzieli ;) Kolejny post w poniedziałek po meczu, lub we wtorek wieczorem :)

PS. Częstochowa wygrała 3:1 w Olsztynie! Ciekawa jestem jakim wynikiem zakończy się cała rywalizacja o 9. miejsce :)