30.08.2012

Przygotowania

Cześć :) Jak tam mijają ostatnie godziny wolności?? :D  Ja już powoli szykuję się do szkoły. Dzisiaj zabrałam się za zeszyty, mam już prawie gotowe trzy okładki:


Podobają Wam się? Robić kolejne? ;)

Poza tym nic ciekawego się nie dzieje... 
Kluby przygotowują się do sezonu, niektóre już mają za sobą pierwsze sparingi, inne się do nich przygotowują. 
Niektóre kluby mają także już za sobą pierwsze w tym sezonie spotkania z kibicami, inni dopiero je odbędą. Wśród klubów, którzy z kibicami się jeszcze nie przywitali, jest Skra Bełchatów. Jutro odbędzie się II Ogólnopolski Zjazd Kibiców PGE Skry! Niestety nie jest mi dane tam pojechać :( A zapowiada się świetna zabawa, o czym przekonać się można oglądając jak zapraszają nas siatkarze:


"Idę na plażeee" :D Życzę udanej zabawy, tym którzy się wybierają :)

Wczoraj nasi juniorzy wygrali z reprezentacją Serbii, która jest aktualnym mistrzem Europy i Świata. Miejmy nadzieję, że to dobry prognostyk, przed dzisiejszym meczem z Rosjanami. Cóż... trzeba się zrewanżować za IO, no nie? Także godzina 20:30 wszyscy trzymamy kciuki za naszych chłopaków :)

Na dziś to wszystko. Zaskakująco krótki mi ten post wyszedł, prawda? :)
Pozdrawiam.

29.08.2012

Bartosz Kurek

Bartosz Kurek urodził się 29 sierpnia 1988 roku w Wałbrzychu, a wychował w Nysie. Gra na pozycji przyjmującego w reprezentacji Polski, a od przyszłego sezonu także w Rosyjskim klubie Dynamo Moskwa.

Dzieciństwo i siatkarskie początki
Jako dziecko zaliczał się do osób cichych, nieśmiałych, grzecznych i spokojnych. Lubił bawić się w chowanego, oglądać smerfy i nie lubił jeść warzyw. Tak można powiedzieć o wielu dzieciach, jednak Bartek spędzał czas nie tylko na zabawach. Od najmłodszych lat w Jego życiu była siatkówka, a to wszystko za sprawą Jego taty, Adama Kurka, którzy także był siatkarzem. Jak mówi Bartek, tata nie namawiał Go na siatkówkę, sam chciał przychodził na mecze i jeździł na spotkania wyjazdowe. Spodobało Mu się to, w trzeciej klasie SP, przeniósł się do klasy o profilu siatkarskim. Tam, w Uczniowskim Klubie Sportowym Nysa trenował Go Roman Palacze, który był trenerem Bartka aż do gry w seniorskim klubie AZS Nysa.

27.08.2012

Mistrzostwa Europy Juniorów na żywo

Witajcie ;) W poprzednim poście napisałam Wam, jaki mam plan, odnośnie wyjazdu na ME. Niestety trochę on się zmienił. Nie byłam na pierwszym meczu (Rosja - Serbia), ale następne dwa już oglądałam z trybun :)


Na hali byliśmy jakieś 20 minut przed rozpoczęciem meczu Włochy - Finlandia. Zajęliśmy miejsce w trzecim rzędzie, w sektorze za sędzią głównym. Druga strona trybun była chyba zamknięta, siedziało tam tylko kilku "VIP`ów" :P Pierwsze co zauważyłam to, że przed nami są stoliki dla dziennikarzy, a przy jednym z nich siedział pan Konrad Piechocki i Ireneusz Mazur ^^  No a w trakcie meczu, tuż przede mną usiadł Dariusz Luks, trener Trefla Gdańsk :)

25.08.2012

Zakupy i MEJ

Witajcie ;) 
Dzisiaj pół dnia spędziłam na zakupach, a drugie pół na to, by przekonać tatę, by pozwolił mi jechać na Mistrzostwa Europy Juniorów :D A więc po kolei...

Zakupy zaliczam jak najbardziej do udanych, i muszę przyznać, że rzadko zdarza mi się do takowych zaliczyć. Nie przepadam za chodzeniem po sklepach :D Wiem, może to troche dziwne, ale co ja mogę na to poradzić ;P
Dzisiaj było trochę inaczej... przynajmniej na początku. Kupiłam sobie buty, jakieś spodnie, torbę (żółtą :D) i jeszcze kilka drobiazgów. 

Oczywiście skoro już pojechałam na zakupy, to musiałam odwiedzić jakiś sklep z gazetami :D Kupiłam 'Bravo' i "Joy`a'. Zazwyczaj tego typu czasopism nie kupuje, no ale teraz miałam powód :D W 'Bravo' był plakat naszych siatkarzy, który przypadł mi do gustu (poniżej na zdjęciu, zobaczycie dlaczego) oraz artykuł porównawczy, między Bartkiem Kurkiem i Robertem Lewandowskim. Moim zdaniem trochę bez sensu jest porównywanie piłkarza z siatkarzem, no ale dobra.... ;P
plakat

Jedna z 'części' plakat, ta która najbardziej mi się podoba ^^
Porównawczy artykuł
Ta bardziej interesująca mnie część artykułu :D

W 'Joy`u natomiast był wywiad z innym naszym siatkarzem, Zbigniewem Bartmanem. Wywiad nawet ciekawy, ale tak jakby... niedokończony. Można dowiedzieć się kilku ciekawych rzeczy, ale ludzie, którzy siedzą w siatkówce bądź interesują się życiem prywatnym siatkarzy, pewnie to wszystko (albo większość) wiedzą. Nie mniej jednak, warto wydać te 4 zł, na to czasopismo, aby przeczytać wywiad :)

Dolny, prawy róg okładki
Wywiad i mini sesja
Wywiad i mini sesja odsłona druga ^^

Jeśli chodzi o tą drugą czynnność, czli namawianie tatę na wyjazd, to ... jest to skomplikowane :D
Rano poinformowałam rodziców o moich jutrzejszych planach. Mama się zgodziła, a tata się waha. Powiedział, że jutro da mi odpowiedź, ale nie wiem czy zdąrzy, bowiem plan jest taki:
O 11 wychodzę z domu i razem z koleżanką jedziemy do Tczewa, tam czekamy ponad godzinę na pociąg, i nim udajemy się do Gdyni, ok 14:30 powinnyśmy być na miejscu. No a potem to już wiadomo, szukamy hali i zostajemy tam na wszystkich trzech spotkaniach. Na mecz Polaków mają przyjechać rodzice, i po meczu mamy wszyscy razem wrócić do domu. Genialny plan prawda? Tylko jeszcze muszą popracować nad tą ostatnią częścią, ale mam mamę po swojej stronie i rodzeństwo, także chyba uda mi się przekonać tatę :D
Jeśli tak się stanie, jutro (a raczej w poniedziałek, po pewnie w domu będę ok 24) możecie liczyć na jakąś relację :D 
Jeśli chodzi o naszych siatkarzy, to dzisiaj wygraliśmy z Finlandią 3-1. Oby jutro wynik był równie korzystny dla nas :P

I jeszcze jedno info. Dziś urodziny obchodzi Facundo Conte! Przesympatyczny człowiek ^^ Z okazji urodzin, życzę Mu wszystkiego najlepszego! :) 
Espero que todos tus deseos se hagan realidad. ¡Feliz cumpleaños! :)



24.08.2012

World Tour i ratujemy Plus Ligę

Witajcie :) Jak Wam mijają ostatnie dni wakacji? Ja się powoli psychicznie przygotowuję :D Już nie chodzi o samą szkołę, bo to da się znieść, ale o wczesne wstawanie... Zdecydowanie nie lubię tego.
Poza tym ostatnio nie mam pomysłów na nowe posty. Coś mało się dzieje w siatkarskim świecie, no i nie ma meczów :( Teraz zamiast siatkarskich spotkań oglądam seriale, głównie CSI Kryminalne Zagadki. Poza tym obserwuję małe szczeniaki. Moja suczka urodziła we wtorek, 6 małych piesków. Jak trochę podrosną to wstawię zdjęcie ;)

W ostatnim tygodniu odbył się turniej w Starych Jabłonkach z cyklu World Tour. Nasze dwie pary Kądzioła/Szałankiewicz i Kantor/Łosiak zajęli 9 miejsce, natomiast para Prudel/Fijałek przegrała w ćwierćfinale i ostatecznie zajęła 5 miejsce.

22.08.2012

Michał Ruciak i Bartosz Gawryszewski

Michał Ruciak urodził się 22.08.1983 roku w Świnoujściu. Obecnie gra na pozycji przyjmującego z Polskim klubie - ZAKSA Kędzierzyn Koźle.

Pierwsze kroki i kluby

Pierwsze kroki w siatkówce stawiał w klubie 'Maraton Świnoujście'. W latach 98-99 uczęszczał do SMS w Rzeszowie, a w latach 1999-2002 do SMS w Spale. na początku nie dostał się do SMS`u bowiem był ...za niski. Ale ktoś uważał inaczej. A było to... Hubert Wagner. Ściągnął młodego Michała do klubu Morze Bałtyk Szczecin. Powiedział wtedy "To zawodnik z całkiem innej epoki. Jest niesamowicie mądrym i pracowitym chłopakiem i gdyby miał lepsze warunki fizyczne, mógłby zdziałać wszystko"...

Michał swoim niskim wzrostem się nie przejmował, tylko dalej pracował, bo wiedział, że może coś osiągnąć tylko ciężką pracą "Nie było momentu, bym zwątpił, pomyślał, żeby dać sobie spokój. Decydowały sukcesy. Nawet jak się nie dostałem do SMS, to trafiłem do Morza Szczecin i to był sukces. Zagrałem w ekstraklasie"


20.08.2012

Wspomnień czas: Liga Światowa 2010...

Pamiętam tę edycję Ligi Światowej z dwóch przyczyn.
Była to pierwsza LŚ, której oglądałam niemal wszystkie mecze. Byłam na bieżąco z wynikami i siatkarskimi newsami, choć nie wnikałam w szczegóły.

Drugim powodem tego, że utkwiła mi w pamięci, było to, że w tym czasie, miałam w domu remont. Tata robił na górze pokoje, co wiązało się z ciągłym hałasem. Nigdy nie zapomnę tego odgłosu wiertarki, który wtedy tak bardzo mnie denerwował. Brrr... A że wtedy każdy był czymś zajęty, i nikt nie zwracał na mnie uwagi, siedziałam całymi dniami przed TV, oglądałam mecze i jadłam 'Polskie' kanapki :D

Pierwszy mecz jaki oglądałam to był przegrany przez nas mecz z Niemcami. (Nie wiem, dlaczego ale mam takiego pecha, że jak się zaczynam czymś interesować, albo się w coś wciągać, to zawsze idzie coś nie tak. W sporcie związane jest to z porażkami).

Trzymałam za naszą drużynę kciuki i mocno przeżywałam ten mecz. A po drugiej stronie stał przecież nasz były trener, którego jako naszego szkoleniowca pamiętam jak przez mgłę...
Następnego dnia, także przegraliśmy, ale ja zgoniłam to na to, że Niemcy byli wtedy gospodarzami tych meczów i należały im się fory.

Fot. fivb.org

17.08.2012

Plus Liga na start, czyli treningi przed sezonem

Witajcie! Siedzę sama w domu (zdecydowałam się nie pojechać do Łodzi) i myślę co by tu robić. Wczoraj zrobiłam sobie seans z CSI Kryminalne Zagadki, a dzisiaj może mecz Polska - Rosja z ubiegłych IO?
Niestety wakacje powoli dobiegają końca. Jakoś nie spieszy mi się do szkoły i wczesnego wstawania, ale są i plusy. Już niedługo zacznie się sezon klubowy!

Ok. dwóch, trzech tygodni temu rozpoczęły się pierwsze treningi w klubach. Oczywiście kadrowicze ten czas spędzili na przygotowaniach do IO i w samym Londynie. Teraz od klubów dostali po ok. 2 tygodnie wolnego, a potem już niemal w komplecie będą odbywały się przygotowania do Plus Ligi.

Skra Bełchatów
Na pierwszym treningu Skry (06.08)  zjawiło się 8 zawodników. Wszyscy wypoczęci, opaleni, gotowi do pracy ;P
Na początku zawodnicy ćwiczą nad siłą i wytrzymałością, czyli chyba ćwiczenia, których nikt nie lubi :P Odbył się także trening na basenie.
Wczoraj do Bełchatowa przyjechał Yosleyder Cala, nowy nabytek Bełchatowian, który już dziś rozpoczął pracę w klubie. Michał Winiarski i Aleksandar Atanasijević, zawodnicy którzy brali udział w IO, dostali jeszcze kilka dni urlopu. Najdłużej klub będzie musiał czekać na Dejana Vincica i  Wytze Kooistre, którzy są jeszcze potrzebni swoim reprezentacjom.
Zdjęcia z pierwszego treningu znajdziecie u Pawła Piotrowskiego TUTAJ
Dzisiejszy trening, już z Calą, znajdziecie TU
Filmik TUTAJ


14.08.2012

Nowy dział...

Witajcie. Jednak wróciłam. Cały dzień zastanawiałam się czy napisać i co napisać...

Przez ostatnie dwa dni, wszystko sobie poukładałam, przemyślałam i wyciągnęłam wnioski. Chyba już się pogodziłam z tym co się stało i z tym, co teraz nadejdzie. Bowiem nadchodzi nowa era, era innej siatkówki, innych ludzi, innych drużyn.
Do tej pory, przez ostatnie 10 lat na światowych parkietach rządziła Brazylia.
Za każdym razem jak oglądałam mecze w ich wykonaniu, byłam pod ogromnym wrażeniem (mam na myśli mecze do 2011 r.). Tworzyli taki 'dream team', z którym niesamowicie się zżyłam. Można nawet powiedzieć, że zastępowali mi Polską reprezentację, w walkach o medale (gdy Polska do tej strefy się nie dostawała). Jeśli był finał Brazylia kontra inny kraj, nigdy nie miałam dylematu komu kibicować, gdyż kibicowanie Canarinhos było dla mnie rzeczą naturalną. Zawodnicy, którzy tworzyli tamten zespół, byli moimi idolami. Do nich porównywałam zawodników z naszej reprezentacji... Sergio od zawsze mistrz obrony i rozegrania (!), Giba, gracz jedyny w swoim rodzaju... Teraz ma ich zabraknąć? Nie mogę sobie tego wyobrazić.
Już w 2011 roku, po przegraniu LŚ, a potem PŚ, widziałam, że to już nie jest to samo, co wcześniej. To nie jest to co oglądałam na archiwalnych meczach, to co udało mi się obejrzeć 'na żywo'. Oni chyba też wiedzieli, że ich czas powoli się kończy. Igrzyska miały być ostatnią imprezą na której wystąpią w TYM składzie. Podporządkowali im wszystko, po raz ostatni. A jakie było marzenie? Zakończyć karierę złotym medalem. Nie udało się. Płakałam ja, płakali i Oni...
Płakałam nie tylko dlatego, że przegrali, ale z miliona różnych, innych powodów. Miałam i mam świadomość tego, że to już koniec. Giba, Ricardo i Sergio już powiedzieli, że w reprezentacji więcej nie zagrają. Tym samym nie spełni się moje marzenie, jakim było zobaczyć ich  na żywo, w akcji, na meczu... Ogromnie tego żałuję... Poza tym nad odejściem zastanawia się trener Rezende. Jeden z moich ulubionych trenerów...

Teraz Rosja... Czy to ona będzie wiodła prym, przez najbliższe lata, tak jak robiła to Brazylia, a wcześniej inne państwa?
Czy teraz ich będziemy oglądać zawsze na najwyższym stopniu podium?
Cóż, mam nadzieję, że nie :D
Bez obrazy, ale jakoś nie odpowiada mi ich styl gry ;/ Nie ma tej finezji, takiej magii.. Wiem to głupie, ale ja naprawdę nie lubię gry opartej tylko na sile. Nie chodzi o to, że nie lubię mocnych ataków. Wręcz przeciwnie! :D Zresztą nie wiem jak to wytłumaczyć...
Poza tym, mam nadzieję, że to my przejmiemy prym po Brazylijczykach. Chociaż jak się patrzy na Rosjan, to będzie to bardzo ciężkie... ;P

Miałam zamiar napisać jakieś podsumowanie tego co się stało w Londynie, ale stwierdziłam, że nie chcę do tego wracać. Trener dziś na konferencji powiedział, że doskonale wie co się stało. Że zepsuł się duch zespołu... Jak to się stało i o co chodzi? Nie mam pojęcia... Przecież (bynajmniej ja tak do tej pory myślałam) Igrzyska Olimpijskie to najważniejsza sportowa impreza! Chyba przed nią powinna być jeszcze większa mobilizacja i chęć osiągnięcia sukcesu. Myślałam też, że każdy sportowiec oddałby swój medal z jakiejkolwiek imprezy, za medal olimpijski. Zresztą kilku z naszych siatkarzy powiedziało, że oddałoby wszystkie swoje medale jakie do tej pory osiągnęli za medal z IO. Ale jeden z zawodników mnie zaskoczył, mówiąc, że nie oddałby złotego medalu LŚ za brąz IO... I to powiedział to nasz kapitan... Nie wiem, może to zwycięstwo w LŚ, to był sukces sam w sobie. Może to wystarczyło niektórym i nie 'opłacało' się już tak samo mocno walczyć o medal olimpijski. Może na tym tle pojawiły się kłótnie dlatego zepsuł się ten duch drużyny? Chociaż trener mówił, że żadnych kłótni nie było...
Nie wiem, nie mam pojęcia co się stało... Może najłatwiej byłoby powiedzieć, tak jak określił to pan Magiera, że "daliśmy dupy" i tyle...?
Cokolwiek się stało, już tego nie zmienimy. Trenerzy, zawodnicy i reszta sztabu muszą wyciągnąć wnioski z minionego turnieju, a My kibice musimy teraz pokazać, że cały czas jesteśmy z nimi. Niezależnie od wyników.

Podsumowując.
Na początku odliczałam lata i miesiące do IO. Następnie dni i godziny. Aż wreszcie nadeszły...
Ceremonia otwarcia była niesamowita. Dzięki niej poczułam, że to już, że wybiła godzina zero.
Następne dni, to były dni spędzone całkowicie przed TV. Oglądałam niemal każdą dyscyplinę. Skakałam po kanałach, od TVP 1 i 2, przez TVP Sport po Eurosport. Potem coś się urwało i straciłam ten zapał.
Oglądałam wybrane dyscypliny i niemal w każdej musiałam pogodzić się z porażką. Ale Igrzyska nadal trwały. Kibicowałam naszym wszystkim reprezentantom, ale oczywiście najwięcej uwagi poświęcałam siatkówce.
Wygrana z Włochami, to było coś, co miało nam zapewnić pierwsze miejsce w grupie. To właśnie z tą drużyną, mieliśmy się o nie bić. Więc ta wygrana, zadowoliła chyba wszystkich kibiców. Następnie porażka z Bułgarami i pytania 'Co się stało?" "Dlaczego przegraliśmy?". Odpowiadaliśmy sobie, że to jest TEN dzień, ten słabszy, który przychodzi w każdym turnieju. Teraz można powiedzieć, że nie chcieliśmy przyjąć do wiadomości, że dzieje się coś, co dziać się nie powinno. "Zły dzień" był naszą wymówką. Dalej wygrana z Argentyną i Wielką Brytanię, miały tylko potwierdzić nasze wytłumaczenia.... Jednak nadszedł dzień i mecz, którego nie potrafię zrozumieć. Przegrana z Australią... Wystarczyło pokonać ich 3-0 i mielibyśmy pierwsze miejsce! Oglądając ten mecz, starałam się zrozumieć to co się dzieje, ale kompletnie nie mogłam zrozumieć bezsilności naszego trenera, który prosił zawodników, by zaczęli grać. Podobnie było jak graliśmy z Rosjanami. Wtedy wydawało mi się, że Anastasi już pogodził się z tym, że przegramy. Nie wiem dlaczego. Może widział, że i tak zmiany nic nie pomogą? A może stracił głowę, i sam nie wiedział co się dzieje? Nie wiem. W każdym bądź razie nie podobała mi się ta bezczynność...
Odpadliśmy. To był koniec marzeń o olimpijskim medalu. Dla niektórych, pozostanie to już tylko niespełnione marzenie na zawsze... Inni mają przecież jeszcze szansę na następnych Igrzyskach... Gdy dziennikarze i 'kibice' prześcigali się w obrzucaniu błotem naszego zespołu, ja dalej śledziłam poczynania siatkarskich ekip. Półfinały i finały oglądałam z dużym zapałem, choć w sercu marzyłam o tym, by móc, w tym gronie oglądać naszych zawodników.
Niedziela ostatni dzień... nie tylko igrzysk.
Po przegranej Brazylijczyków, miałam bardzo zły humor, i nie byłam w stanie oglądać ceremonii zakończenia Igrzysk. Obejrzałam powtórkę następnego dnia (co z tego, że z angielskim komentatorem, liczyło się widowisko)... Gdy przekazywano flagę, gdy gasł olimpijski znicz, łezka spłynęła po policzku... Przecież miał być to nasz czas...
Łącznie zdobyliśmy 10 medali, tyle co 4 i 8 lat temu. Jednak jest to gorszy rezultat, bowiem teraz mieliśmy 2, a poprzednio po 3 złote medale. Eksperci mówią, że trzeba zreformować nasz sport i tak dalej. Tyle, że takie mówienie pojawia się po każdych Igrzyskach i kończy się na tym co zawsze, na gadaniu... Nie chcę się w to mieszać, ale chyba należałoby coś zrobić...
Igrzyska się zakończyły i nie chcę już do nich wracać. Gratuluję naszym wszystkim medalistom. Dziękuje, że tak godnie reprezentowaliście nasz kraj :)

Dzisiaj cały dzień myślałam co by tu zrobić, aby zapomnieć o tej porażce, ale dobrze zapamiętać Brazylijczyków. Mam kilka pomysłów, ale podzielę się z nimi, jak zdecyduję się jakiś wykonać.
Prawdopodobnie w czwartek będę jechała do Aleksandrowa Łódzkiego, także nie wiem czy będę miała okazję pisać. Chociaż równie możliwe jest, że jednak zostanę sama w domu, bo jakoś nie mam ochoty na rodzinne zjazdy...

A tymczasem czekam z niecierpliwością na sezon ligowy. Chyba tylko mecz Skry, tak na dobre może mi poprawić humor :)

Kilka ciekawych artykułów/ newsów...
Marek Magiera: Krajobraz po Londynie
Bernardo Rezende: Nie zniósłbym widoku płaczącego Bruno
”Złote myśli” polskich komentatorów podczas Igrzysk Olimpijskich
To Anastasi i jego asy zawiedli!

Ostatni tydzień, ostatnie dni były bardzo trudne. Dziękuje wszystkim za słowa wsparcia i jak to było potrzebne, to też długie rozmowy. Dziękuję ;*

Nie zwracam na to większej uwagi, ale dziś zobaczyłam, że mój licznik wyświetleń przekroczył 22 500 wyświetleń. Za to też Wam dziękuje :)

Pozdrawiam.

12.08.2012

Pokonana i załamana... jestem.

Być może dla większości z Was, to co zaraz przeczytacie może okazać się głupie i śmieszne. Pewnie wiele z Was kompletnie mnie nie zrozumie, ale w tej chwili ja sama siebie nie rozumiem....
Możecie uważać, że histeryzuję, ale ja tak naprawdę napisałam, to co czuję...

Marzyłam o tym, by móc napisać dzisiaj posta o Brazylijskiej sambie w wykonaniu pań i panów...
Marzyłam o tym, by móc napisać, że Giba zakończył swoją karierę reprezentacyjną jako mistrz olimpijski...
Marzyłam o tym, by chociaż raz (!) pdczas tych igrzysk, móc skakać ze szczęścia...
Marzyła, ale moje marzenia się nie spełniły.

Jestem załamana.
Przez łzy, ledwo widzę to, co piszę.
Czuję się jakby ktoś wyrwał mnie z pięknego snu i wsadził do piekła.
To jest straszne.
Nie sądziłam, że jeszcze kiedykolwiek to poczuję, podczas sezonu reprezentacyjnego.
Nawet nasza reprezentacja nie była w stanie sprawić, bym czuła się tak... podle.

Brazylia...
Canarinhos...

Przecież było tak pięknie!
Jedna piłka i byśmy rozbili Rosjan do zera.
Byłoby Mistrzostwo Olimpijskie
Byłoby spełnione marzenie
A jest złamane serce.

Rosja pokonała Brazylię 3-2...
Przez całego piątego seta płakałam. 
Nie mogłam patrzeć na to, co się dzieje.
Nie wierzyłam w to co widziałam.
Chciałam cofnąć czas, do tego trzeciego seta, do piłki meczowej dla Brazylii, żeby ją skończyli, a ja mogłabym cieszyć razem z nimi...

Cały czas mam przed oczyma wszystkie piękne akcje Giby, Murillo, Dante, Lucasa... te obrony Sergio...
Cały czas widzę ich twarze i nie potrafię powstrzymać łez.
Przecież to już koniec.
Koniec TEJ Brazylii... 
W tym składzie już ich nie zobaczę...
Kończy się pewna era, a ja nie potrafię, nie chcę się z tym pogodzić...

Boże, jaka jestem samolubna. Egoistka! 
A co oni muszą czuć! 
Co czuje teraz Giba? Murilo? Dante?

Nie!
Przepraszam, ale nic więcej nie napiszę.
Nie napiszę teraz, nie jestem w stanie.
Może jutro dodam nowego posta, może napiszę za dwa, może za trzy dni. Może za tydzień czy dwa. Może za miesiąc...? Nie wiem. 
Muszę odpocząć psychicznie.
Muszę to sobie wszystko przemyśleć, poukładać.
Mam nadzieję, że nie potrwa to długo. Że już za kilka dni będę mogła do Was wrócić i zacząć pisać. 
Na razie nie mogę.
Mam nadzieję, że mnie chociaż trochę rozumiecie.


11.08.2012

Półfinałowa walka

Cześć :) Jak tam nastroje? Lepiej już? Miałam napisać wczoraj, zaraz po półfinałach, ale byłam w zbyt dobrym humorze i mógłby wyjść dziwny post :D

Wczoraj byliśmy świadkiem półfinałowych batalii. Tak jak przystało na półfinały, poziom obu meczów był wysoki, o dużym polu emocjonalnych.

Rosja - Bułgaria 3-1
Można by pomyśleć, szybkie 3-0. Ale nie! Nic bardziej mylnego!
Bułgarzy naprawdę są w formie i to, że doszli do półfinałów, to nie przypadek. Walczyli dzielnie, bili się o każdą piłkę. Prawdopodobnie gdyby nie to, że Rosjanie są bardziej doświadczonym zespołem, Bułgarzy mogliby wygrać ten pojedynek.
Ekipa Naydena Naydenov`a w dwóch setach, przez długi okres prowadziła kilkoma punktami, dopiero w połowie każdego z setów, traciła swoją przewagę i nie potrafiła jej już odbudować. Drugi set to dominacja Rosjan, a trzeci padł łupem Bułgarów. Można by rzecz, że sędziowie w tym secie pomogli Bułgarom, ale przecież mylili się w obie strony, a gospodarze ostatniego FS naprawdę zasłużyli na wygraną, choć jednego seta.
Przykro mi się zrobiło, jak zobaczyłam płaczącego Skrimova i ogólnie widząc smutne twarze Bułgarskiej ekipy. Przecież walczyli tak dzielnie... A Rosjanie prawie wgl się nie cieszyli, jakby to był dla nich zwykły mecz.
Cóż, są to dwie różne drużyny. Dla Bułgarów sam występ w najlepszej czwórce, wobec problemów jakie mieli ostatnio, to spory sukces. A dla Rosjan liczy się tylko złoto.


Brazylia - Włochy 3-0

Bałam się tego meczu strasznie. Chyba bardziej się denerwowałam przed nim, niż przed naszym meczem z Rosją w ćwierćfinale. Ale jak się okazało, niepotrzebnie były nerwy...:)
To była ta Brazylia, którą kocham. Jeszcze rok temu, a także podczas tegorocznej LŚ, zadawałam sobie pytanie 'Za co ja tak, kocham Brazylijską siatkówkę? Za co kocham TĘ drużynę?' Wczoraj Canarinhos mi przypomnieli dlaczego ;)
Piękna gra. Styl jakiego nie widziałam nigdy u innych drużyn...
Z jednej strony Brazylijczycy przypominają mi drużyny sprzed  lat, tamtych siatkarzy, którzy teraz już nie grają w kadrach albo zamierzają zakończyć kariery. Przypominają mi moje początki z siatkówką. I te żółte koszulki... One także mają dla mnie dużą wartość, ale o tym może innym razem.
Wracając do wczorajszego meczu.
Było dużo emocji. Raz jednym punktem prowadzili Włosi innym razem Brazylijczycy. Jednak im dłużej trwał set, tym Brazylijska samba zajmowała coraz więcej miejsca na parkiecie.
Pierwszy i trzeci set były raczej wyrównane, ale w drugim to Canarinhos pogrążyli Azzurri, wygraywając go do 12!
Włosi nie mieli jak postawić się Brazylijczykom. Michał Łasko zdecydowanie nie miał swojego dnia, skończył zaledwie 6 piłek na 30 i w trzecim secie zmienił go... Fei. Problemy ze skończeniem ataku miał także Zaytsev, który skończył 3 piłki na 14, zapisując na swoim koncie skuteczność 21%.
Brazylijczycy świetnie grali blokiem, zapisując ich na swoim koncie 10, a Włosi tylko 3. Jedyną skuteczną bronią, którą mieli Włosi to była zagrywka, ale to nie wystarczyło na rozpędzających się Brazylijczyków.
Brazylia wygrała 3-0 w pięknym stylu. Stylu, którym pokazali, że nadal potrafię grać swoją siatkówkę.

Już jutro czekają nas mecze o brąz i o złoto. 
Nie wiem jak Wy, ale ja już nie mogę się doczekać!
Kto zdobędzie ten najcenniejszy medal?
Rosja czy Brazylia?
Siła czy prawdziwa siatkówka?
Ja całym sercem będę za Brazylijczykami, a Wy? Komu będziecie kibicować? :)
W meczu o brąz będę za Bułgarami. Ale przede wszystkim liczę na dobre, siatkarskie widowisko :)

PS. Jak oglądałam wczorajsze mecze, to trochę brakowało mi Polaków, ale jeśli mam być szczera, to taką grą, jaką reprezentowaliśmy podczas IO nie zasłużyliśmy na półfinały. Tak jak graliśmy chociażby w LŚ, to oczywiście, że tak. Wtedy mielibyśmy duże szanse na olimpijski krążek, ale niestety. Coś zawiodło. Szkoda, że nikt nie wie (albo nie chce powiedzieć) co...

Pozdrawiam ;)

09.08.2012

Zaczęło sie niewinnie, a skończyło...

O wczorajszym dniu chciałabym jak najszybciej zapomnieć...
Zaczęło się zupełnie niewinnie, od złamanego paznokcia... Ale z czasem było coraz gorzej...

Brazylia wygrała z Argentyną. Spodziewałam się tego, Argentyńczycy nie potrafili nawiązać walki. Smutno mi było, że Argentyna musi pożegnać się z turniejem, ale równie smutno byłoby mi gdyby to Canarinhos odpadli. Nie płakałam po tym meczu, ale łzy miałam w czasie spotkania. A dokładniej to jak na parkiet udał Visotto. 
Modliłam się, błagałam, aby wstał i zaczął dalej grać.... Nic z tego, kulejąc zszedł z parkietu... Możliwe, że to koniec Igrzyska dla tego zawodnika...
Już po tym meczu nie było mi wesoło, ale kto by się spodziewał, że to dopiero początek...

Włosi wygrali z Amerykanami.
Znowu łzy, niedowierzania... Nie można powiedzieć, że był to mecz jednostronny. Było to fantastyczne widowisko, ale zdecydowanie zły dzień mieli Amerykanie, a dobry Włosi...
Do końca nie wiedziałam, dlaczego tak bardzo chciałam, aby odpadła drużyna z Włoch. Teraz wiem, że chciałam, aby ktoś ich wyrzucił z turnieju, tak jak oni wyrzucili nas 4 lata temu... Wiem głupie to, ale tak czułam, tak chciałam...
Niestety nie udało się. Porażka... Łzy zawodników po meczu, także i moje łzy...

Im dalej w las tym było gorzej. Myślałam, że skoro Włochom udało się sprawić niespodziankę to może i nam się uda. Niestety...
Polacy przegrali z Rosjanami.
Mecz był grany di jednej bramki. Nam nie wychodziło niemal nic, Rosjanom prawie wszystko. Miażdżyli nas atakami ze środka i zagrywką. My nie potrafiliśmy się sprzeciwić. Walka była i tego nie można odmówić naszym chłopakom. Jednak wydaje mi się, że mogliśmy zrobić coś więcej. Nie wiem, może jakieś zmiany? Paweł Zagumny wszedł przecież tylko na chwilę, gdy już sytuacja była beznadziejna. Michał Kubiak nie dostał szansy, może należałoby wstawić Michała Ruciaka, przecież i on potrafi poderwać zespół. Teraz możemy sobie gdybać. Czas na podsumowanie naszej gry jeszcze przyjdzie...
Zaraz po ostatniej piłce nie płakałam. Chyba jeszcze wtedy to do mnie nie dotarło. Ale gdy już zobaczyłam twarze naszych zawodników... Łzy stanęły mi w oczach i musiałam wyjść z pokoju. Ogarnęłam się, obejrzałam studio pomeczowe, potem jeszcze jakieś studio na Polsacie Sport, obejrzałam drugi mecz... Ale to wszystko robiłam jak z automatu. Dopadło mnie otępienie, obojętność na wszystko i wszystkich...
Dramat przeżywamy My kibice, dziennikarze i specjaliści, ale jak to powiedział chyba Bartek, największy dramat przeżywają Oni, siatkarze. To co dzieje się w ich głowach... Nie chcę sobie teraz nawet tego wyobrażać. Będzie im potrzebne wsparcie, odpoczynek, ale czy kiedykolwiek o tym zapomną? Marcin Możdżonek niedawno mówił, że nadal pamięta i śni mu się po nocach mecz z Włochami z ubiegłych igrzysk...

W tym miejscu chciałabym podziękować naszym siatkarzom. Nie chcę mówić, że nic się nie stało, bo wszyscy wiemy, że stało się. Zresztą większość sportowców nie lubi jak im się śpiewa 'Nic się nie stało'...
W każdym bądź razie, dziękuję Im za to, że walczyli do końca, że dzięki nim mogłam poczuć niesamowite emocje i adrenalinę. Za to, że poświęcają się tak pięknej dyscyplinie...Dziękuje...

Ostatni już ćwierćfinał, obejrzałam w połowie. Ucieszyłam się, że wygrali Bułgarzy, chociaż był to uśmiech przez łzy.



Wiem, że dla wielu kibiców, którzy są z siatkówką od niedawna, od LŚ ubiegłego roku, albo i jeszcze wcześniej, może być to trudny moment. Przecież, do tej pory na każdej imprezie mięliśmy medal. Mam nadzieję, że ta porażka nie zniechęci Was do siatkówki, i pokażecie, że jesteście z naszymi siatkarzami na dobre i na złe. Ci starsi kibice, mieli już okazję doznawać porażek z siatkarzami i o nich się nie martwię. Jakoś sobie poradzimy. Chciałabym Wam tylko powiedzieć, że ja swoją prawdziwą miłość do siatkówki odkryłam po porażce. To przez nią (albo dzięki niej) wiedziałam, że cokolwiek się stanie, nic mnie do siatkówki nie zniechęci. Wierzę w to, że ta porażka na Igrzyskach będzie dla Was tym samym, czym dla mnie były Mistrzostwa Świata.

Najbliższe dni zapewne będą bardzo ciężki. Media będą prześcigać się w artykułach na temat kto zawinił, czy należy zwolnić trenera, i o tym, jak bardzo nas zawiedli siatkarze... Nie zwracajcie na nich uwagi, nie denerwujcie się.

Pozdrawiam całą siatkarską rodzinkę!

08.08.2012

Zaczyna się prawdziwa bitwa, czyli ćwierćfinały IO

Witajcie :) Miałam napisać jak już będzie po wszystkim, ale że obecnie nie mogę usiedzieć w jednym miejscu i nie wiem za co się zabrać, to postanowiłam, iż coś napiszę.

Dziś czekają nas ćwierćfinały, czyli jak to się mówi, najważniejszy mecz Igrzysk...

Zaczynamy meczem Brazylia - Argentyna o godzinie 15.00.
Faworytem są Brazylijczycy, ale wydaje mi się, że to może być bardzo ciekawy mecz.
Trzeba jednak pamiętać, że Argentyńczycy to bardzo młody zespół, i albo ze względu na range spotkania, będą im się trochę nogi trzęsły, albo zagrają na luzie, z opinią, że nie mają nic do stracenia. Jeśli będą grać na swoim dobrym, wysokim poziomie to będzie to ciekawe widowisko.
Także patrząc na styl gry obu krajów. Gra kombinacyjna, dużo ataków ze środka... Nie mogę się doczekać tego spotkania. Mam jeszcze godzinę aby zastanowić się komu kibicować, a wierzcie mi, to jest bardzo trudna decyzja. Z jednej strony Brazylia, zespół który podziwiam odkąd interesuję się siatkówką z graczami, którzy są dla mnie wzorem, a z drugiej Argentyna, która w ubiegłym roku skradła moje serce, z niesamowitymi, młodymi talentami... Trudny wybór...

Następnie grać będą Włosi z Amerykanami, mecz zaplanowano na godzinę 17:00.
Mimo, że Amerykanie wyszli jako pierwsi z grupy a Włosi jako czwarci, to wcale nie jestem przekonana, że to USA będzie dziś świętować, awans do półfinału. Oba zespoły mają aspiracje do złota, jedni chcą je obronić, drudzy zdobyć. Dla obu drużyn przegrana będzie ogromną porażką.
Amerykanie od początku grają na wysokim poziomie, przydarzyła im się tylko jedna wpadka z Rosjanami. Włosi są trochę bez formy, ich gra strasznie faluje... Ale może dziś będzie inaczej?
Zapowiada się kolejny ciekawy, i prawdopodobnie bardzo zacięty mecz.
Będę kibicować Amerykanom, bo... sama nie wiem dlaczego. Włoska siatkówka bardziej mi się podoba, ich styl gry i tak dalej, ale bardziej lubię graczy z USA.

Dalej mamy... Polaków którzy grać będą z Rosjanami, mecz ma się zacząć o 20:30.

Mistrzostwa Świata 2006...
Polska przegrywa z Rosją 0-2... wygrywa 3-2.
Igrzyska Olimpijskie 2008 
Polska przegrywa z Rosjanami 1-2... wygrywamy 3-2

Los chciał (i to dosłownie), że nasze drogi znowu skrzyżują się z Rosją.
Czego możemy się spodziewać?
Kompletnie nie mam pojęcia!
Gra naszych chłopaków, w dniu dzisiejszym jest dla mnie jednym wielkim znakiem zapytania.
Gra do końca, do upadłego, walka o każdą piłkę... To gwarantują nam nasi gracze. I... wierzę, że tak będzie.
Z tego nasza obecna kadra jest znana. Za to kochają ją kibice.
A Rosjanie? Czego po nich się spodziewać?
Także nie jestem pewna. Będą chcieli wygrać za wszelką cenę. Będą robić wszystko, by później móc stanąć na podium...
Nie chcę mówić jak powinniśmy zagrać, bo to nie ma sensu.
Widziałam, że w bardzo dobrej dyspozycji jest Siergiey Tetyukhin i do tej pory, wg mnie wniósł więcej do drużyny niż Maxim Mikhaylov. Na tych dwóch graczy trzeba będzie szczególnie uważać.
Poza tym dużo zależy od zagrywki Rosjan. Jeśli się wstrzelą, to ... to wiadomo co będzie.
Ale my także mamy swoje atuty! Mamy zawodników, którzy potrafią mocno zagrywać, a także tych, którzy potrafią wyrządzić krzywdę lżejszą zagrywką. Poza tym, jeśli będziemy grać kombinacyjnie, jeśli nasz rozgrywający będzie potrafił zgubić blok, to już mamy przewagę nad Rosją, bo w obronie to nie są najlepsi, choć ostatnio i w tym elemencie się poprawili. Słabym punktem Rosjan może być także rozegranie...
Szansę oceniam 50 na 50. Choć oczywiście wierzę, że to my będziemy górą :)

Na sam koniec zostało nam spotkanie Bułgarów z Niemcami, które ma zacząć się o 22:30.
Tu mam podobne stanowisko, jak w przypadku drugiego meczu. Nie zdziwię się jak wygrają Bułgarzy, ale także nie będę zaskoczona jak to Niemcy będą triumfować. 
Bułgarzy rozpoczęli z wysokiego C. Jedyne czego obawiam się, jeśli chodzi o ich drużynę, to to, że nie wytrzymają napięcia. To młody zespół, może powiedzieć, że 'po przejściach'. Także wielka niewiadoma dla mnie. 
Niemcy także są dla mnie zagadką. Przed turniejem, jak słyszałam Niemcy myślałam Grozer. A On wcale tak dużo nie grał. Może to jakaś taktyka? Oszczędzano jego siły z myślą o ćwierćfinale? Poza tym mają dobrego libero, który w obronie robi niesamowite rzeczy, a to może być broń przeciwko Bułgarom, którzy grają trochę siłową siatkówką.
Będę kibicować Bułgarom. Mimo wszystko ;) Jednak nadal mam jakiś mały sentyment do tej drużyny. Nawet jeśli nie ma już Kazijskiego, to ten sentyment pozostał. 


Wczoraj w Bełchatowie puszczano lampiony, które miały dolecieć do Londynu i przesłać naszym chłopakom szczęście. Oby zdążyły dolecieć :)
Należy wspomnieć, że akcję wsparł Mariusz Wlazły :)
Zdjęcia Pawła Piotrowskiego możecie zobaczyć tu : Lampiony dla naszych siatkarzy

A ja dla naszych siatkarzy mam słonika! :D Mam nadzieję, że i tym razem przyniesie szczęście (podczas LŚ podziałało) 


A dziś urodziny obchodzi Karol Kłos! Wszystkiego najlepszego! :)

06.08.2012

Taki jest właśnie sport...

Witajcie :) Miałam napisać jutro, jak już wszystko będzie jasne, a ja trochę ochłonę, ale że jutro prawdopodobnie nie będzie mnie w domu, a wieczorem będę zbyt zmęczona, żeby cokolwiek napisać, dlatego piszę teraz. Jednak zanim zabrałam się za tego posta, minęło troszkę czasu, gdyż musiałam 'zresetować' głowę ;P Ale myślę, że teraz jest już w miarę dobrze :) Poprawić humor pomogła mi Patrycja. Dzięki ;)

A więc po kolei...
Miało być szybko, łatwo i przyjemnie...
Miało być to tylko postawienie kropki nad 'i'...
Miało... miało ale nie było...
Niestety...

Oczywiście mam na myśli nasz mecz z Australijczykami...
Mecz... przegrany!
Ale dlaczego?
Na to pytanie nie potrafię odpowiedzieć. Kompletnie nie mam pojęcia dlaczego stało się to, co się stało.
Wystarczyło wyjść na parkiet i zagrać swoje!
Fakt. Australia grała bardzo dobrze, szczególnie na kontrze, ale my, gdybyśmy grali na swoim poziomie moglibyśmy spokojnie wygrać ten mecz...
Niestety tak się nie stało...
Coś się zacięło... Nie mieliśmy kończącego ataku, a w naszych chłopakach nie widziałam tego blasku w oczach. Tej walki, poświęcenia i chęci wygrania...
Dziwnie oglądało mi się to spotkanie. Zdecydowanie bardziej podobała mi się gra Australijczyków i … i może na tym poprzestanę. Przecież każdy z nas oglądał to spotkanie, prawda?

Trochę niepokoi mnie to, że nasza forma faluje. Raz gramy bardzo dobrze, innym razem poniżej poziomu...
Przed nami ćwierćfinał...
Najważniejszy mecz turnieju... najważniejszy mecz Igrzysk Olimpijskich.

Co teraz należy zrobić?
Nasi siatkarze muszę szybko zapomnieć o porażce, ale najpierw chyba należy coś z niej wyciągnąć . Zresztą nie wiem, co Oni powinni zrobić. Od tego są trenerzy, i cały sztab. Wierzę, że zrobią wszystko co w Ich mocy.
A My?
My kibice, co mamy zrobić?
Nic!
Nadal róbmy to co robiliśmy!
Kibicujmy Im z całych sił!
Oni potrzebują naszego wsparcia, a nie pompowania baloniku przed najważniejszym meczem i słów typu 'wracajcie do domu, aby nie przynieść wiochy'...
Jak słyszę takie słowa to zalewa mnie krew...
Jasne spotykałam się z takimi wypowiedziami. W ostatnich miesiącach nawet sporo tego typu słów leciało... ale były skierowane one do piłkarzy...
Nie wiem co jest w Nas, Polakach. Dlaczego musimy wszystko psuć?! Dlaczego musimy ciągle narzekać?! Dlaczego nie potrafimy cieszyć się z tego co mamy?!
Ja nie chcę bronić naszych siatkarzy. Grali poniżej poziomu do którego nas przyzwyczaili, ale czy to powód, dla którego już powinniśmy przestać kibicować? W takim każdy z nas powinien zadać sobie pytanie „Dlaczego kibicuję naszym siatkarzom?” Ja wiem dlaczego, i bynajmniej nie z powodów takich jak uroda siatkarzy czy to, że wygrywają. Jeśli ktoś odpowiedział na to pytanie podanymi wyżej odpowiedziami, to współczuję. Współczuję tego, że nie potrafi docenić siatkówki...

Także moi drodzy. Wszyscy mamy jeden dzień, na zresetowanie głów a w środę z całych sił trzymamy kciuki za naszych reprezentantów ;)
Z kim zagramy? Tego jeszcze nie wiemy. Będzie to albo Brazylia albo Rosja. Dziś po meczu Brazylia – Niemcy, odbędzie się losowanie. Ja osobiście wolałabym aby była to Brazylia, bo Canarinhos także faluje forma, a Rosjanie z meczu na mecz grają coraz lepiej. Ale wyznaję jeszcze jedną zasadę, że jeśli chcesz być mistrzem, musisz umieć pokonać każdego...:)

Jeśli chodzi o siatkówkę halową w wydaniu panów, to mam jeszcze kilka wniosków...
    • Brazylia, Rosja, Polska, Włochy mówiło się, że tak będzie wyglądała najlepsza czwórka... Teraz już wiemy, że w półfinałach nie zobaczymy dwóch drużyn z tego zestawu... Miejmy nadzieję, że wśród tych, których zabraknie nie będzie naszej drużyny
    • Falowanie formy Polski, Brazylii i Włoch... skąd to się bierze? Nie wiem... ale wolałabym gdyby wszystkie drużyny grały na swoim normalnym poziomie
    • Rosjanie grają z meczu na mecz coraz lepiej... Czy ich forma nadal będzie zwyżkować? 
    • Bułgaria to dla mnie czarny koń tych Igrzysk. To dopiero początek, prawdziwa gra ma się dopiero rozpocząć mówią wszyscy. Jeśli chodzi o fazę grupową, są oni dla mnie niespodzianką. Fajnie, że nie dali się wciągnąć w problemy, które dzieją się w ich związku i udawadniają wszystkim, że potrafią grać w siatkówkę
    • Bułgarzy i Niemcy... Tak będzie wyglądać jedna z par ćwierćfinałowych. Kto wygra nie mam pojęcia, ale nie zdziwię się, ani gdy wygrają Bułgarzy ani jak wygrają Niemcy. Zapowiada się ciekawy mecz
    • Serbia niestety pożegnała się z Igrzyskami. Dziś dość łatwo przegrała z Rosją. Jednym graczem, który próbował postawić się Rosjanom był Alexandar Atanasijević. I właśnie przez wzgląd na tego zawodnika bardzo mi szkoda, reprezentacji Serbii...
    • Argentyna... Luciano De Cecco mówił, że wygrali dla Polskich kibiców, za to, że jesteśmy najlepsi... Szkoda, że nie odwdzięczyliśmy się tym samym, i nasza przegrana z Australią postawiła Argentyńczyków pod ścianą. Musieli do końca walczyć o miejsce w czwórce. Na szczęście aby to zrobić, wystarczyło pokonać Wielką Brytanię, co udało się Argentynie
    • USA drużyna 'raz na cztery lata'? Jak wiemy, dla Amerykanów najważniejszą imprezą są Igrzyska. MŚ czy LŚ się nie liczą. Cztery lata temu Amerykanie wygrali z Brazylią w finale i zdobyli złoto IO. Czy w tym roku będzie podobnie? Moim zdaniem, mają na to duże szanse
Tyle jeśli chodzi o siatkówkę halową, ale to jeszcze nie koniec posta...
Jeszcze troszeczkę o siatkówce plażowej...

Dziś nasza pierwsza w historii, i jedyna para siatkarzy plażowych, która wzięła udział w IO, grał ćwierćfinał.
Ćwierćfinał z Mistrzami Świata...
Cóż... mogło zdarzyć się wszystko...
Wszyscy wiedzieliśmy, że będzie cholernie ciężko, ale wierzyliśmy w to, że stać naszych zawodników na ten sukces (bynajmniej ja wierzyłam...)
I było blisko...
Bardzo blisko!
Dosłownie brakowało ... jednej piłki!
Jednego punktu!
Pierwszy set przegraliśmy, drugi wygraliśmy...
Trzeci... tak jak napisałam, przegraliśmy jedną piłką... przegraliśmy 15-17...
Nie powiem, że nie. Miałam łzy w oczach...Z wielu powodów...
Nie chciałabym wiedzieć, co działo się, co się dzieje teraz, w głowach Grześka i Mariusza...
Brakowało tak niewiele...
Takie przegrane bolą najbardziej.
Nie mniej jednak, uważam to za spory sukces, to gdzie znalazła się nasza para, jesli spojrzy się nie wszystko co się działo dookoła...
Nie mieliśmy ciekawego losowanie. W dodatku kontuzja Grzegorza Fijałka i ta niepewność w jakiej będzie formie, czy zdążą się przygotować do IO...
Była ta nasza pierwsza w historii para siatkarzy plażowych, która wystąpiła na IO... Chłopacy są jeszcze młodzi i spokojnie mają szansę wystąpić na niejednych IO i wygrać medal o jakim marzy każdy sportowiec... Szkoda jednak, że się nie udało tym razem, bo było bardzo blisko... 

Na dziś to wszystko...
Teraz czeka mnie śledzenie relacji z meczu Brazylia - Niemcy i wyczekiwanie losowania...:)

04.08.2012

Mariusz Wlazły

Idol od zawsze, na zawsze...


Mariusz Wlazły urodził się 4 sierpnia 1983 roku w Wieluniu. Obecnie gra na pozycji atakującego w Skrze Bełchatów.

Przygodę ze sportem rozpoczął od... pływania. Jednak pewnego dnia, w drodze na basen, wstąpił do swojego kolegi na trening, trening siatkówki. To tam poodbijał trochę piłkę, w tamtym miejscu polubił siatkówkę.
Było to w piątej klasie szkoły podstawowej, ale jak mówi "Sport lubiłem zawsze. Miałem 11 lat, kiedy spróbowałam zagrać w siatkówkę. Okazało się, że mam do tego zdolności".


03.08.2012

Mecz Polska - Argentyna na dużym ekranie

Cześć ;) Ostatnio dość często pisze, ale to dlatego, że jest o czym pisać ;)

Wczorajszy mecz Polska – Argentyna oglądałam na dużym telebimie w Gdańskiej Strefie Olimpijskiej (GSO). Było... fajnie :D Ale po kolei...

Z domu wyszłam ok. 11:30, pierwszym celem było dojechanie do Tczewa. Tam razem z koleżanką pochodziłyśmy po galerii, a potem udaliśmy się na peron, a stamtąd pociągiem pojechałyśmy do Gdańska.
Na miejscy byłyśmy ok. 14:00, przez jakieś 1,5 godziny szukałyśmy tej strefy kibica. Przeszłyśmy cały jarmark dominikański wzdłuż i wszerz, ale stery nie mogłyśmy znaleźć :D Niewiele ludzi wiedziało gdzie ma być GSO, może dlatego, że było bardzo dużo przyjezdnych osób, z całej Polski, ale i zza grancy. Na szczęście jeden pan wskazał nam drogę i dotarłyśmy do miejsca przeznaczenia :P Okazało się, że było to zaraz przy wejściu, po prawej stronie (my poszłyśmy na początku w lewo ;D). Kibiców nie było jeszcze wielu, kilkanaście osób oglądało chyba wioślarstwo i szermierkę. My, jako, że miałyśmy jeszcze sporo czasu, udałyśmy się do KFC. Teraz już znałyśmy drogę, więc poszło o wiele szybciej. Jakąś godzinę przed meczem byłyśmy z powrotem w strefie...


Kibiców było coraz więcej. Ludzie przychodzili i pytali się o której grają siatkarze, inni dyskutowali na temat naszych następnych przeciwników. Z niektórych wypowiedzi można było się pośmiać („Wielka Brytania to trudny przeciwnik, ale powinniśmy sobie z nimi poradzić...”).
Kilkanaście minut przed meczem podszedł do nas pan, który wydawał się pojętnym kibicem i wiedział co i jak :P Krótka rozmowa, zachęcenie do wspólnego kibicowania na placu przed telebimem i zapewnienie, że jak przegramy to będziemy razem płakać :D

Gdy mecz się zaczął siedziałyśmy na ławkach. Było tu dość cicho, ludzie raczej biernie oglądali mecz, od czasu do czasu klaskając, czy wtrącając jakiś komentarz (często niecenzuralny :P). W połowie pierwszego seta, poszłyśmy przed miejscem gdzie znajdowały się ławki, usiadłyśmy na środku, na betonie, przyłączając się do innych kibiców, którzy 'robili' doping.
Doping prowadził pan, który wcześniej do nas zagadał. Doszedł do niego jeszcze jeden chłopak i razem zastępowali pana Magierę :P
Po pierwszym secie podszedł do mnie... pan z kamerą z TVP Info! :D (Mój pierwszy wywiad! xD). Powiedział, że widzi iż jesteśmy dobrze przygotowane, zadał kilka pytań, m.in. pytał czy dzisiaj wygramy, czy wierzę w złoto na IO, mówił też coś o porażce z Bułgarami... Coś tam odpowiedziałam, podziękował i podszedł do mojej koleżanki. Po udzieleniu 'wywiadu' dalej zaczęłyśmy kibicować.

Fajnie było widzieć, że ludzie, którzy tylko przechodzili obok, zatrzymywali się, siadali na trawie, ławkach, betonie... i przyłączali się do wspólnego kibicowania. Obawiałam się, że będzie mało ludzi, nie będzie nikogo kto będzie potrafił 'dyrygować', zachęcać do wspólnego kibicowania, i będzie tylko klaskanie po udanych akcjach. Na szczęście moje obawy się nie sprawdziły, i można było się poczuć prawie tak jak na hali, na meczu :)

Po meczu, w drodze pomiędzy OSK i dworcem, jeszcze trochę 'śpiewałyśmy', ale ludzie się trochę dziwnie patrzyli... Na dworcu miałyśmy jakieś 30 min do pociągu, ale kolejki były ogromne. Jakby tego było mało, po 10 min. zamknięto niemal wszystkie kasy (została tylko jedna czynna). Nie było szans by zdążyć przed pociągiem, dlatego postanowiłyśmy kupić bilet u konduktora... Gdy wyszłyśmy pociąg już stał na peronie, wsiadłyśmy i zaczęło się szukanie konduktora. To nic, że poszłyśmy na koniec pociągu, a konduktor znajdował się na początku :D Były małe problemy, ale na szczęście trafiłyśmy na miłych konduktorów i wszystko się dobrze skończyło. W pociągu, obok nas siedziała pani, która zainteresowała się wynikiem meczu, przechodził też pan, który jak mnie zobaczył zaczął klaskać, (a ja z nim :P), a jak wychodziłam, to za plecami usłyszałam 'Polska Biało-Czerwoni'.
W Tczewie musiałyśmy jeszcze czekać na moją mamę, jakieś 10-15 min. W tym czasie jeszcze kilku panów pytało o wynik meczu, a reszta ludzi dziwnie, ale chyba z zaciekawieniem patrzyła na nas :D

W domu, trochę już padnięta, włączyłam TV i zobaczyłam, że grają Brazylijczycy z USA. Niewiele pamiętam z meczu, ale był on dziwny. Potem jeszcze obejrzałam Włochów grających z Wielką Brytanią. Mecz wygrali Włosi, raczej gładko, bo gospodarze walczyli zazwyczaj tylko do drugiej przerwy technicznej. Widać potencjał w Brytyjczykach, ale potrzebują jeszcze jakiegoś dobrego trenera, który otworzy im oczy na nowoczesną siatkówkę, tak jak zrobił to Raul Lozano z naszą siatkówką, z naszymi graczami w 2005 roku.

Wyjazd uznaję za udany, chciałabym tam jeszcze pojechać :) Zobaczę, o której będziemy grać ćwierćfinał, może uda mi się kogoś namówić na wspólne kibicowanie ;)
Zdjęcia ze Gdańskiej Strefy Olimpijskiej możecie zobaczyć tutaj.

A odnośnie naszego meczu to też niewiele pamiętam. Argentyna trochę się pogubiła, za to my graliśmy bardzo dobrze i dlatego wygraliśmy. Teraz przed nami jeszcze tylko spotkania z tymi, raczej słabszymi zespołami, z Wielką Brytanią i Australią.

Wczoraj będąc przy okazji w Empiku, kupiłam dwie gazety, Bravo Sport i GIGA Sport. O błędach jakie się tam pojawiły już nie będę pisać, bo nie mam siły. Może tylko wspomnę, że są plakaty, może kogoś to zainteresuje ;) W GIGA jest plakat Bartka Kurka, i taki XXL plakat z Olimpijskim Kalendarzem. W Bravo Sport jest plakat naszej drużyny, po zwycięstwie w LŚ (podobny do tego, co był w wydaniu specjalnym Przeglądu Sportowego).

PS. Danielowi Plińskiemu urodziła się córeczka – Lena! Gratulacje! :)

PS2. Mamy drugi medal na IO! Tym razem jest to brąz Julii Michalskiej i Magdaleny Fularczyk w dwójce podwójnej w wioślarstwie. Gratulacje!

PS3. Nasi siatkarze plażowi dziś wygrali i awansowali do ćwierćfinału! Gratulacje! :) (fajnie, że widziałam ten mecz...;/)

01.08.2012

Drugi siatkarsko-olimpijski dzień... dzień niespodzianek?

Witajcie!  Tego posta zaczęłam pisać już wczoraj, ale nie potrafiłam go zakończyć. Próbowałam kilkakrotnie coś napisać, ale nie wyglądało to tak jak chciałam. Dlatego postanowiłam poczekać jeszcze na mecz Brazylii z Rosją i dopiero po nim napisać tu jakiegoś posta :)

Niespodzianka, czyli Polska - Bułgaria
Z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że chyba żaden Polak, Polski kibic siatkówki tego nie przewidział. Choć komentator, Pan Szyszko przestrzegał przed meczem, że chyba jesteśmy zbyt pewni siebie i tak dalej. Nie wiem czy wsłuchaliście się w Jego słowa, jeśli tak to wiedzcie, że uważałam tak samo jak On. Większość z nas mówiła będzie 3-0 dla nas, nieliczni uważali, że Bułgarzy urwą nam seta. Było odwrotnie, to my im urwaliśmy jednego seta (ale jak pięknego! :))
Nie graliśmy swojej gry, to był nasz słaby dzień. Nie miał kto kończyć ataków, przyjęcie falowało, niewidoczny blok... Mówiło się, że mamy dwóch równorzędnych atakujących. Może i mamy, ale jeden z nich nie był przygotowany na grę, brakowało mu ogrania. Nie chcę krytykować naszego zespołu, przecież to tylko jeden przegrany mecz! On jeszcze nic nie znaczył. Zresztą... chyba lepiej przegrać teraz niż w ćwierćfinale, prawda? :) Mam nadzieję, że więcej słabych dni już nie będzie :)

Piękny, stylowy mecz czyli Włochy – Argentyna
Jeden z ładniejszych meczów jakie dane było mi obejrzeć. Już wcześniej mówiłam, że podoba mi się styl gry Luciano De Cecco. Włosi mają podobny styl, tylko trochę bardziej polegają na skuteczności atakujących i na ich silnych atakach. Jednak w obu drużynach gra się dużo kombinacyjnej gry, jest sporo gry środkiem, wiele obron i dobra zagrywka (niekoniecznie mocna). To wszystko sprawiło, że wczorajszy mecz był bardzo wyrównany i bardzo ładny. Kto nie oglądał, nich żałuje! ;) Wygrali jednak Włosi 3-1, chyba głównie dzięki doświadczeniu. Ale Argentyńczycy za kilka lat mogą podbić siatkarski świat.


Siła razy ramię? Nie tym razem, czyli USA – Niemcy.
Cóż, po tym meczu spodziewałam się przede wszystkim dużo gry do skrzydeł, a zwłaszcza do atakujących. Z jeden strony Stanley z drugiej Grozer . Dwaj obdarzeni dużą, armatnią wręcz siłą, o bardzo trudnej, mocnej zagrywce. Jednak to nie był dzień Grozera, przez co gra nie była tak wyrównana. Amerykanie raczej pewnie pokonali Niemców 3-0.

Pojedynek gigantów? Brazylia – Rosja
Sama nie wiem czego się spodziewałam. Po tym co widziałam ostatnio w grze Brazylijczyków, typowałam, że wygrają Rosjanie. Jednak pomyliłam się, z czego się bardzo cieszę ;)
Piękna gra Canarinhos, dawno nie widziałam ich tak grających. Cieszących się po każdej akcji, z uśmiechem na twarzy, ale i dużym skupieniem. Mówiono, że ich system się wyczerpał, że już nie tworzą tej rodziny. Ale wczoraj było wręcz przeciwnie. Nie wiem jak wy, ale ja nadal widziałam w nich tę 'rodzinę', tę starą, dobrą Brazylię :) Cóż, może to znak, że Brazylia wraca? Że nadal są głodny sukcesów, i trzeba się z nimi liczyć??
Rosjanom wczoraj ewidentnie nie siedziała zagrywka. Jak Michajłow się wstrzelił, to widzieliśmy co się stało. Ze stanu 22-14 (czy jakoś tak) zrobił się niemal remis. Jednak Brazylijczycy zdołali wygrać tego seta, a potem następnego i wygrali 3-0.

Serbowie wygrali z Tunezją 3-1. Trochę niepokoję się o Serbów, mam nadzieję, że uda im się pokonać Niemców, i awansują dalej. Australijczycy pokonali pewnie Wielką Brytanię, 3-0. Transmisji z tych meczów nie widziałam, dlatego nie będę więcej komentować ;)

Jak dla mnie było sporo niespodzianek, trafiłam z typowaniem w jednym spotkaniu ;P Mam nadzieję, że jeszcze kilka niespodzianek się wydarzy, ale nie jeśli chodzi o nasz zespół :D

Chciałam jeszcze wspomnieć o koszulkach.
Jeśli chodzi o nasz zespół, to te białe były dużo lepsze od tych czerwonych ;/ I moim zdaniem są trochę za ciasne. Mam nadzieję, że chłopakom się w nich dobrze gra... Jeszcze mam jedno ale... tyle, że chodzi tu o Brazylijczyków. Co tam robią białe koszulki?? Zdecydowanie lepiej wyglądają w żółtych. ;P A, nie wiem czy słyszeliście, ale jutro mamy grać w niebieskich koszulkach... Jeśli będą one takiego samego kroju i typu co te czerwone (a tak prawdopodobnie będzie) to nie widzę tego najlepiej. Będą one całe niebieskie! Bez białych wstawek... Oby mecz był ciekawy, tak abym nie zauważyła nawet tego koluru koszulek :P

Na dziś to wszystko.
Bye ;*

PS. Odzyskałam internet w moim komputerze, a to oznacza dostęp do gg. Jeśli ktoś pisał coś do mnie w ostatnim tygodniu, to czy mógłby wysłać mi wiadomość jeszcze raz, bo tamte wiadomości próbowałam otworzyć na innym komputerze, a teraz na tym nie mam ich ;(

PS2. Zapomniałam napisać o naszych siatkarzach plażowych! Dwa dni temu wygraliśmy z faworyzowanymi Amerykanami, którzy są typowani to medalu na IO! Mecz bardzo mi się podobał. Dzisiaj gramy z zawodnikami z RPA. Trzymajcie kciuki!