02.02.2014

Dzień na hali :) Relacje z meczów Lotosu Trefla z Częstochową i Rzeszowem :)

Witajcie! Tak jak pisałam wcześniej, wczoraj byłam na meczu na dwóch meczach :) Najpierw Młoda Liga, potem Plus Liga. Wyszło na to, że na hali spędziłam (UWAGA!) 6,5 godziny :) Tego dnia towarzyszyła mi Daria, dzięki! :* 

Oba mecze odbyły się w Hali 100-lecia w Sopocie. Młoda Liga zaczęła grać o 11, więc aby zdążyć musiałam wstać po 6, a przed ósmą wyszłam z domu na autobus, później przesiadka do (wypchanego studentami) pociągu. W Sopocie oczywiście troszkę zajęło nam poszukanie drogi. Co z tego, że miałam mapkę na telefonie? I tak poszłyśmy inną drogą. Ważne, że dotarłyśmy całe i zdrowie, bez niespodzianek na lodzie... Na hali byłyśmy ok 10:20, trwała już rozgrzewka obu zespołów.







Wejście na ML jest darmowe i można zajmować dowolne miejsca. My usiadłyśmy sobie za słupkiem sędziego w trzecim rzędzie i ... zostałyśmy tam do końca naszego pobytu. Udało nam się i właściciel tych miejsc na PL albo nie przyszedł, albo usiadł w innym miejscu. Jedynym minusem było to, że z każdej strony otaczały nas kamery...



Mecz należał do tych z grona 'łatwych, szybkich i przyjemnych', przynajmniej takie miało się wrażenie oglądając go :) Gdańszczanie wygrali z drużyną z Częstochowy 3:0 (25:15, 25:18, 25:11).


Emocji za wiele nie było, kilka ładnych akcji, zwłaszcza po naszej stronie. Można powiedzieć, że o wyniku meczu przesądziła zagrywka (13 asów gospodarzy) i blok (12 pkt). Trener gości nie miał nawet jak zmienić składu, bowiem jego kadra na ten mecz liczyła... 8 zawodników.






Mecz trwał dokładnie godzinę i 5 minut, zakończył się chwilkę po 12, a następny miał się zacząć dopiero o 14:45. Nie uśmiechało nam się iść na zewnątrz, by zrobić sobie spacerek po groźnych, oblodzonych chodnikach, więc zostałyśmy na hali i czekałyśmy na następny mecz. :)



Przez pierwsze 1,5 godziny rozmawiałyśmy i obserwowałyśmy jak przebiegają przygotowania do meczu ligowego. Przyklejanie kamer challenge taśmą, wnoszenie stolików dla dziennikarzy, rozkładanie klaskaczy, podłączanie różnych kabelków, wystawienie banerów z logo sponsora...
Około 13:20 na hali pojawili się trenerzy Lotosu Trefla i kilku zawodników, którzy mieli krótki trening (?).





Jakoś po godzinie 14:00 przyszli pozostali zawodnicy z Gdańska, pojawili się też gracze Resovii. 








Rozpoczęła się przedmeczowa rozgrzewka, na trybunach było coraz więcej osób, zameldowały się także Kluby Kibica obu drużyn. I ktoś pomyślał o tym, żeby włączyć muzykę ;) Trochę obawiałam się, że na hali będzie słychać głównie KK z Rzeszowa i zgromadzenia kibice w większości będą za drużyną gości. Tak jednak się nie stało. Siedziałam pośrodku hali i nie było przewagi KK z Rzeszowa nad naszym KK, z czego się cieszyłam. Poza tym kibice w zdecydowanej większości byli za naszą drużyną, choć było kilka dziewczyn w koszulkach Sovii ;) Ogólnie na hali było bardzo głośno, jak na nasze warunki ;) W Ergo cały doping gdzieś się roznosi po całej hali i nie ma takiej atmosfery. Wczoraj trudno było usłyszeć własne myśli, nie mówiąc już o rozmowie.




Sam mecz mi się podobał, wynik już nie tak bardzo. Obie drużyny szły punkt za punkt, jak Resovii udało się uciec na kilka punktów, do Gdańsk zaraz gonił i odwrotnie. Przewaga uwydatniała się dopiero w końcówkach, które moim zdaniem przegraliśmy na własne życzenie... 








Brakowało nam zagrywki, która by utrudniła grę rywalowi, a co za tym idzie punktowego bloku. Oba elementy bardzo dobrze 'działały' po stronie przeciwnika, co moim zdaniem zaważyło o losach spotkania. Podobała mi się walka gospodarzy, determinacja i 'to coś', czego brakowało w meczach przed nowym rokiem.






MVP meczu został Piotr Nowakowski, jednak dla mnie najlepszym zawodnikiem tego meczu i tego dnia był Jochen Schops. Pokazał się z bardzo dobrej strony na boisku, zastępując Dawida Konarskiego, któremu tego dnia nie szło najlepiej. Jochen pokazał swój profesjonalizm zarówno na parkiecie jak i poza nim. W zasadzie jest to jedyny gracz drużyny z Rzeszowa, na której tego dnia się nie zawiodłam...








Mecz zakończył się ok 16:20, trzy sety, wygrana Resovii... myślałam, że to same sprzyjające wydarzenia, by posiedzieć troszkę dłużej w hali z kibicami, rozdać kilka autografów, zwłaszcza że na trybunach było kilka dziewczyn w pasiakach, które kibicowały drużynie z Rzeszowa. Jednak rozczarowanie przyszło bardzo szybko. Najpierw zawodnicy się rozciągali z 10 minut, a potem... poszli sobie. Został Jochen Schops, który najdłużej rozdawał autografy, przeszedł praktycznie całą długość hali rozdając autografy i pozując do zdjęć. Piotr Nowakowski chwilę rozdawał i dosłownie kilka autografów rozdali Drzyzga i Igła, reszty zawodników nie widziałam.





Może te trzy mecze Skry, na których byłam przyzwyczaiły mnie do innego traktowania kibiców? Dwa z trzech meczów Skry, na których byłam kończyły się między 21 a 22, mimo to zawodnicy bardzo długo rozdawali autografy, co więcej robili to z uśmiechem, rozmawiali z kibicami, żartowali. Taka przyjazna atmosfera sprawiająca, że aż nie chce się wychodzić z hali (światła gasną, ochroniarze wyganiają już kibiców, dopiero siatkarze opuszczają halę). Wczoraj chciałam jak najszybciej wyjść. 

Ja to przebolałam, szkoda mi jednak dziewczyn, które długo czekały w koszulkach Sovii, a nikt do nich nie podszedł... 

Pokaz brazylijskich sztuk walk w połączeniu z tańcem :)




Ogólnie mecz mi się podobał, atmosfera ok, fajnie się kibicowało, troszkę zdarte gardło i dzisiaj staram się mówić jak najmniej, by jutro było sprawne :)

Boje się o Lotos Trefl, bo mamy teraz samych trudnych rywali i trzeba będzie ugrać jakieś punkty, jeśli chcemy marzyć o play off`ach. Trzymam za nich mocno kciuki, mam nadzieję, że uda nam się wywalczyć awans!





Po meczu oczywiście wypad na jakieś jedzonko, potem męczarnie w naszych kochanych pociągach, czekanie na autobus i o 21 byłam w domu :) Byłam tak padnięta, że poszłam spać jeszcze przed północą, co przez ostatnie dwa tygodnie nie miało racji bytu. Mój tryb dnia się trochę przestawił, organizm się jeszcze nie przyzwyczaił i dziś cały dzień ziewam. Uroki bycia kibicem.

Pozdrawiam :)

4 komentarze:

  1. świetne zdjęcia i bardzo ładna szata graficzna!:)
    Najbardziej rozczuliło mnie maleństwo Pawła Ruska.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję wytrzymania na hali przez tak długi czas :). Mecz był transmitowany, lecz nie miałam możliwości go obejrzeć, więc wiele o nim napisać nie mogę. Z tego co piszesz wynika, że gdyby Lotos troszkę "przycisnął" w końcówkach to mógłby zdobyć nawet jakieś punkty.
    Zgadzam się z poprzednim komentarzem, robisz naprawdę dobre zdjęcia. Można wiedzieć jaki masz aparat?
    Jeśli chodzi o autografy. Jest to moment meczu, którego najbardziej nie lubię. Mecz może być fajny, ale kiedy bardzo czekasz na jakiegoś siatkarza a on sobie idzie, to wychodzisz z hali wkurzona. W Warszawie nie wszyscy zawodnicy z JW podchodzili, Łasko się od razu zmył, Kubiak rozdał tylko parę. Później dawali grafy i pozowali przy autobusie swoim, ale ja niestety nie poszłam tam i teraz mam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Zdjęcia robię Nikonem D3200 z podstawowym obiektywem ;)

      Tylko ja wcześniej raczej nie doświadczyłam aż takiego 'olania'. Może na JW Łasko uciekł, bo "spieszę się na konferencję", Kubiak też szybko poszedł, ale kilku innych autografy rozdawało, podeszło do kibiców...

      Usuń
  3. Zdjęcia świetne co tu dużo mówić. Ja kibicuje Resovi więc ciesze się z tej wygranej i mam nadzieje, że jeszcze lepiej zagrają w środę :)

    OdpowiedzUsuń

Podobne posty

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...