05.10.2016

160 dni później... LOTOS Trefl Gdańsk - Effector Kielce, relacja

Dokładnie 160 dni czekałam, aż LOTOS Trefl Gdańsk rozegra kolejny ligowy mecz w Ergo Arenie. Pięć miesięcy i siedem dni. Sporo czasu. Wiele się przez ten okres zmieniło, ale wchodząc na halę miałam wrażenie, że minął zaledwie tydzień. Do czasu. 


Początek sezonu ligowego to okres, gdy poznajemy drużyny, które nieco przebudowały składy podczas wakacji. Przyglądamy się nowym graczom i zastanawiamy się, z jakiej strony nam się pokażą. W klubie z Gdańska nie było wiele zmian, ale były one bardzo konkretne. Odeszło trzech zagranicznych zawodników, którzy przez ostatnie dwa sezony stanowili o sile drużyny. Jednocześnie Ci gracze byli bardzo lubiani przez miejscowych kibiców (i tym razem nie jestem wyjątkiem). Murphy Troy, Marco Falaschi i Sebastian Schwarz. Brakowało mi ich. 






Największa i najważniejsza zmiana nastąpiła na pozycji rozgrywającego. W Gdańsku tym razem postawiono na doświadczonego Michała Masnego. Nowym atakującym został Szymon Romać, a środka siatki pilnuje Dima Paszycki. Dołączyli także do pierwszego zespołu: Bartosz Pietruczuk, Patryk Niemiec, Fabian Majcherski i Szymon Jakubiszak. Dokąd poprowadzi ich Andrea Anastasi? Na to pytanie odpowiem Wam zapewne za pół roku. :) A teraz wróćmy do pierwszego ligowego meczu LOTOSU Trefla, rozgrywanego w pięknej Ergo Arenie. 








W tym sezonie na halę mam nieco dalej, jakieś 30 minut spacerkiem. Może teraz nie będę się spóźniać? Jednak mieszkając bliżej nie miałam żadnej presji... W Ergo Arenie byłam pół godziny przed rozpoczęciem meczu, zawodnicy już się rozgrzewali. Nie było wielu kibiców, ale z czasem część trybun się wypełniła. Oficjalnie na meczu było 2628 osób, co jest średnim wynikiem. Bywało więcej, ale i bywało mniej.

O 18 na boisko z trójzębami Neptuna w rękach wybiegli wszyscy siatkarze LOTOSU Trefla. W tym roku klub z Gdańska postawił na morskie klimaty, co między innymi widać na koszulkach (o czym możecie przeczytać między innymi tutaj). Fajnie, że klub nawiązuje do miasta i regionu. Świetna sprawa. 

Orzeł czy reszka? :) 


Przywitanie zespołów i wybiegnięcie podstawowych składów obu ekip. LOTOS Trefl Gdańsk - Effector Kielce. 

Pierwszy gwizdek sędziego i ZACZYNAMY! 




Mecz rozpoczął się bardzo dobrze dla Gdańszczan, którzy już po kilku minutach prowadzili 5:1. Jednak była to tylko chwila radości. Kielczanie odrobili straty, doprowadzili do remisu i wyprzedzili gospodarzy. W szeregi gdańszczan wdarły się błędy. Zrobiła się nerwowa atmosfera, zarówno wśród zawodników, jak i na trybunach. Jedynie zespół Effectora Kielce robił swoje, niesamowicie się nakręcał, siatkarze kończyli swoje ataki i świetnie bronili. Wygrali pierwszego seta 25:20. 








Początek drugiego seta był wyrównany, ale po chwili znów kielczanie wyszli na prowadzenie. Przewagę 2-3 punktów utrzymywali przez większość partii, aż do stanu 19:17. Wtedy zaczęli popełniać proste błędy w ataku i pozwolili rywalowi wyjść na prowadzenie. LOTOS Trefl Gdańsk szansy nie zaprzepaścił i po chwili na tablicy wyników widniał remis, po 1 w setach. 

Trzecia partia na początku także należała do Effectora Kielce, dopiero po 10 punkcie straty zaczęli odrabiać gospodarze, którzy z akcji na akcję byli coraz bardziej skuteczni. A siły opuszczały przyjezdnych. Dość pewnie wygrał tego seta LOTOS Trefl. Kolejna partia była zdecydowanie najrówniejsza. Przez długi okres czasu obie ekipy grały punk za punkt. Było bardzo nerwowo i gorąco. Ostatecznie do gospodarze wygrali 25:23 i cały mecz 3:1, chociaż chyba mieli świadomość, że nie był to dobry mecz w ich wykonaniu. Ale zwycięstwo i 3 punkty zostały w Gdańsku. 









Szczerze mówiąc, tego dnia zdecydowanie bardziej podobała mi się gra Effectora Kielce. Panowie grali odważnie, podejmowali ryzyko i niesamowicie cieszyli się grą. Troszkę szkoda mi było, że ten mecz nie zakończył się w tie-breaku. Z drugiej strony wiem, że te 3 punkty były bardzo ważne dla ekipy z Gdańska. Mojej ekipy. 

Ogólnie mecz był bardzo nerwowy. Chwilami przyłapywałam się na tym, że wstrzymuję oddech (jak dobrze, że akcje w siatkówce nie są zbyt długie, bo chyba bym się udusiła!). Trener Anastasi ciągle krzyczał, niektórzy kibice też wyrażali swoje niezadowolenie poprzez (nieustanne) komentarze. Ale mecz wygrany. Pierwsze koty za płoty. Będzie lepiej. Prawda? 









Podczas meczu powiedziała sobie, że nikt mi tego dnia nie zepsuje, nie mogę na to pozwolić. Skupiłam się na meczu i robieniu zdjęć. Jak mi tego brakowało! Poza tym bardzo miło było ponownie wrócić na halę, zobaczyć znajome twarze na boisku i wokół niego. Trochę się pozmieniało i muszę się przyzwyczaić do niektórych rzeczy. Ale ogromnie się cieszę, że sezon ligowy się rozpoczął. 







Oby to było wspaniałe 7 miesięcy z PlusLigą! 

7 komentarzy:

  1. czy robisz zdjecia???

    OdpowiedzUsuń
  2. Łosz kurdele, a ja już, wg moich wielkich obliczeń (mogłam się jebn.. pomylić troszeczkę) czekam na mecz AGH u siebie już 209 dni. :O no kurde :((((
    Pozmieniało się tam u Ciebie. Dobrze, że stary, dobry AA na swoim miejscu xD Te koszulki mają spoczko, ale takie jakieś przydługawe chyba. :v
    Kiedy następny mecz u Ciebie? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ponad pół roku! Woow...
      Mi też się wydają trochę za długie, takie tuniki. :D
      Za tydzień w niedzielę. Ten na którym miałaś być...

      Usuń
    2. spoko loko, co się odwlecze... :P

      Usuń

Podobne posty

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...