03.12.2013

Lotos Trefl i Skra - relacja z meczu ;)

Cześć! :) Miałam napisać w niedzielę, ale nie dopiero wczoraj skończyłam obrabiać wszystkie zdjęcia. Dziś za bardzo też nie mam czasu, żeby pisać (matematyka i angielski czekają), ale później będzie jeszcze gorzej. Także zapraszam na relację z meczu Lotos Trefl Gdańsk - PGE Skra Bełchatów, który odbył się w środę 27. listopada w Gdańsku. Był to mój trzeci mecz Skry, na którym byłam i po raz trzeci świetnie się bawiłam :)


Wszystko zaczęło się 17. listopada w niedzielę... Kilka minut po 22.00, połączyłam się jeszcze z internetem, żeby przed snem przejrzeć ostatnie newsy na Facebook`u. Nagle wyskoczyła mi informacja, że mecz który miał się odbyć pod koniec grudnia został przełożony i odbędzie się za dwa tygodnie, w środę o 19! Kilkakrotnie przeczytałam tą informację, bo nie chciało mi się w to wierzyć.. ;) Gdy informacja do mnie dotarła, skontaktowałam się z kilkoma koleżankami, czy nie chciałyby pojechać na ten mecz. Okazało się, że środek tygodnia i próbne matury im to uniemożliwiły, ale ja jechać musiałam! Skończyło się na tym, że pojechałam razem z rodzicami i siostrą, choć dopiero 3 godziny przed meczem była to informacja pewna. Ale udało się i o 18:15 byłam już przed halą ;)




Gdy weszłam na halę oba zespoły rozpoczynały rozgrzewkę. Szczęście tego dnia mi sprzyjało, bowiem Skra rozpoczynała po tej stronie parkietu, z której miałam miejsce na trybunie ;) Odnalazłam swoją miejscówkę, wypakowałam aparat i ruszyłam do 'barierek' zrobić 'kilka' zdjęć.



Ploteczki ;) 

Gdy zobaczyłam pierwsze uśmiechy na twarzach siatkarzy Skry, wspólne rozmowy, żarty, ale też koncentrację przed meczem sama nie potrafiłam powstrzymać uśmiechu. Przez całą rozgrzewkę od chłopaków biła tak niesamowicie pozytywna atmosfera, czuło się to "coś" w powietrzu. Chwilami przyłapywałam się na tym, że zamiast robić zdjęcia, tylko stoję i przyglądam się każdemu po kolei i wszystkim razem ;)


 Rozgrzewka, że tak powiem "stacjonarna" czyli rozciąganie w miejscu powoli dobiegała końca, łyk wody i czas na atakowanie i zagrywkę. Dla mnie to była przede wszystkim okazja, żeby popatrzeć na zasięg w ataku i mega wyskok przy zagrywce i spróbować coś uwiecznić ;)

 Po rozgrzewce nadszedł czas na oficjalną część. Najpierw nastąpiło przywitanie obu zespołów, podczas których zawodnicy Lotosu Trefla Gdańsk przekazali graczom ze Skry maskotki, które Ci mieli później wyrzucić w trybuny. Tego już chyba goście nie wiedzieli, którzy maskotki wrzucili do kosza ze swoimi bluzami. Śmiechu było przy tym sporo, bowiem bardzo komicznie to wyglądało ;) Potem na parkiety wybiegły pierwsze szóstki.


Byłam w małym szoku jak zobaczyłam, że na parkiecie pojawił się Samuel Tuia i Facundo Conte, którego był to pierwszy mecz zagrany od początku do końca w Plus Lidze. Wydawało mi się, że na rozgrzewce był troszkę spięty, ale wcale mu się nie dziwiłam. Jak się później okazało, rozegrał bardzo dobre spotkanie, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że nie grał prawie cały rok!


Jeśli chodzi o mecz, no cóż porywające widowisko to raczej nie było, ale to nie oznacza, że nie było na co popatrzeć. Pierwszy set był bardzo wyrównany i po obu stronach siatki można było zobaczyć ładne zagrania. Do drugiej przerwy technicznej, gra toczyła się punkt za punkt, potem dzięki swojej dobrej zagrywce Skra odskoczyła na kilka punktów i wygrała seta do 21. Nic nie zapowiadało tego, co wydarzyło się w kolejnej partii...



Co pamiętam z drugiego seta? Nico Uriarte, Andrzej Wrona i Mariusz Wlazły na zagrywce, totalny brak przyjęcia po drugiej stronie i wygrana Skry do 8!! Szok...! Mimo, że w tym meczu bardziej kibicowałam Skrze, to było mi szkoda tak rozstrzelanego Trefla.



 Po dwóch setach nastąpiła dziesięciominutowa przerwa, a co za tym idzie różnego rodzaju występy taneczne na naszej hali. Występowały młode adeptki gimnastyki artystycznej, które zaprezentowały swoje umiejętności. Jednak większą uwagę przykuły nasze maskotki, które próbowały naśladować młode tancerki ;)

Po przerwie rozpoczął się trzeci, ostatni już set tego wieczoru. Było lepiej niż w poprzedniej partii, ale także bez rewelacji. Ten mecz był dowodem na to, że bez przyjęcia nie da się grać. Skra kontynuowała swoją dobrą grę w polu zagrywki i ataku, a także świetnie broniła. Zasłużenie wygrała ten mecz, ale szkoda, że aż tak 'rozjechała' mój Lotos...



Po meczu siatkarze Skry odtańczyli swój "taniec radości", potem podziękowali kibicom. MVP meczu został Mariusz Wlazły, co mnie jeszcze bardziej ucieszyło ;)



Po meczu musiałam udać się na drugą stronę hali, bo mama miała mój zeszyt na autografy. Przez to spóźniłam się do Mariusza :( Podeszłam więc do Wojtka Włodarczyka i tam spędziłam jakiś czas. Bardzo podobało mi się to, w jaki sposób podchodzi do kibiców. W pełni rozluźniony, rozmawiał z nami, rozdawał autografy i pozował do zdjęć. Gdy dałam mu zdjęcie do podpisu, stwierdził, że szkoda zdjęcia i podpisał się pod zdjęciem w zeszycie... ;p Ale miałam dwa zdjęcia, więc poprosiłam, żeby też podpisał się na drugim zdjęciu :)

Dziewczyny, które stały ze mną pytały czy Wojtek zawoła Karola Kłosa. Rozmowa i "przekomarzanie" się trochę trwało. A bo to, gdzie jest Karol, a to że jest za daleko, że mu się nie chce, że nie będzie krzyczał... Po kilku minutach Wojtek poszedł po Karola z.... moim markerem. Po chwili przyszedł do nas Karol z pytaniem czyj to marker ;) Rozdał kilka autografów i pozował do zdjęć, a potem powiedział, że musi iść jeszcze z drugiej strony, obok Andrzeja Wrony. Ponieważ nie udało mi się jeszcze zdobyć zdjęcia poszłam za nim i tam dopięłam swego ;) Szkoda tylko, że Karol spojrzał się w inny obiektyw.... :D

Karol chyba jako ostatni opuścił halę, był jeszcze na niej jak ochroniarze zaczęli już z niej wypraszać :( Odszukałam rodziców i naładowana pozytywną energią wróciłam z wszystkimi do domu. I tak dobiegł końca mój trzeci mecz Skry, na pewno nie ostatni! ;)

Teraz u nas będzie mecz z Zaksą, ale chyba na niego nie pojadę :(
Na dziś to wszystko, a teraz uciekam się uczyć....
Pozdrawiam i pamiętajcie, że Europejskie Puchary wracają! :)

3 komentarze:

  1. Jak zawsze świetna relacja i zdjęcia.
    To ``coś`` w powietrzu to mam nadzieję, że to ten dobry znak. A taniec radości będzie stałym punktem po każdym meczu naszej SKRY.
    Czekam na Mikołajkowy prezent, czyli najbliższy mecz w europejskim pucharze - WYGRANY!
    Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Proszę, proszę ile zdjęć :) Choć domyślam się, że to i tak nie wszystkie. Zdecydowanie widać w ekipie Skry dobrą atmosferę, jest tam ten feeling, co pozytywnie wpływa na ich grę. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Potwierdzam, fajne zdjęcia robisz :). Skra rzeczywiście gra teraz bardzo dobrze, ale jednak wynik seta wygranego do 8 bardzo mnie zdziwił. Facundo Conte już teraz gra dobrze, to co będzie jak się "rozkręci" :).

    OdpowiedzUsuń

Podobne posty

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...