02.11.2014

Żółto-czarny dylemat. Pomocy!

Witajcie! :)

Macie czasem tak, że musicie podjąć jakąś decyzję, ale za nic w świecie nie potraficie się zdecydować? Po raz kolejny analizujecie wszystkie 'za' i 'przeciw', plusy i minusy. Gdy już wydaje Wam się, że się zdecydowaliście na "X" i z mocnym postanowieniem trzymacie się tej decyzji.. nagle nadchodzą wątpliwości, ktoś zasieje ziarnko niepewności i ... zaczyniacie od nowa. Macie tak czasami? 
Muszę się Wam przyznać, że ja rzadko miewam tego typu problemy. Raczej od początku wiem czego chcę, czego potrzebuje i co będzie dla mnie lepsze. A jeśli nie wiem czego chcę to.. decyduje przypadek i są to spontaniczne decyzje. Najbardziej błahy przykład to wybór butów. Zazwyczaj mam tak, że wchodzę do sklepu i jeśli od razu coś mi nie wpadnie w oko, to już wiem, że nic nie kupię. Dlatego też nieczęsto zdarza mi się wybierać między jedną a drugą parą, właśnie z tej przyczyny że rzadko kiedy podobają mi się dwie pary ;) 
Gdy decyzje dotyczą poważniejszych rzeczy też zwykle albo konkretnie wiem czego chcę, albo nie wiem nic i błądzę. Nie ma niczego pomiędzy, długiego rozmyślania i robienia listy "za i przeciw". A gdy już zdarza mi się mieć ogromny dylemat... no to jestem w kropce. Ciągle zmieniam zdanie i nie potrafię na nic się zdecydować, przez co jestem na siebie zła.

Od jakiegoś miesiąca mam właśnie taki duży dylemat i kompletnie nie potrafię podjąć decyzji. Jako że dotyczy on siatkówki, to postanowiłam się z nim z Wami podzielić. Może byliście kiedyś w podobnej sytuacji, a może spojrzycie na to z drugiej strony i coś doradzicie..? Błagam, pomóżcie! Już tłumaczę o co chodzi i... proszę się nie śmiać! ;)



Jak już wiecie studiuję w Sopocie, a do Ergo Areny mam 10 minut spacerkiem. Oczywiście wykorzystałam ten fakt i od razu zakupiłam karnet na mecze Lotosu Trefla. Do tej pory byłam na wszystkich czterech meczach i było cudownie. Naprawdę! Od tej meczowej atmosfery można się uzależnić. A gdy już rozpoznaje cię pani ochroniarz to wiedz, że coś się dzieje! Zresztą już przy okazji poprzednich sezonów każde wyjście na mecz było małym świętem i w jakimś stopniu oderwaniem się od rzeczywistości. Jednak wtedy byłam raz na 1-2 miesiące, bo niestety na więcej nie mogłam sobie pozwolić (godziny meczów -> brak transportu). Teraz za to staram się czerpać całymi garściami i cóż....przyzwyczaiłam się do tego. Nie wyobrażam sobie, że Lotos gra mecz u siebie, a mnie na nim nie ma. No nie potrafię! Ostatnio na meczu byłam tydzień temu, a następny ma być za ponad tydzień. To długo. Bardzo długo, bo przez ostatni miesiąc nie czekałam dłużej niż kilka dni... Kolejny mecz ma się odbyć 12 listopada...

12 listopada w Bydgoszczy grać będzie Skra. Przed sezonem planowałam sobie, że pojadę na Skrę jak ta będzie grała w Olsztynie bądź w Bydgoszczy. Olsztyn przegapiłam (za późno się zorientowałam) została więc Bydgoszcz. Skrę kocham całym serduchem i bardzo chciałabym ich już zobaczyć (w Gdańsku będą grać dopiero w lutym...). I okazja jest. Ale decyzji brak.

Z jednej strony mam Ergo Arenę (mój drugi dom), Lotos Trefl Gdańsk (moją drugą miłość) i Cuprum Lubin (gdzie gra Kadziu, którego od bardzo dawna chcę zobaczyć w akcji na boisku). I to wszystko 10 minut od drogi, w cenie karnetu, bez męczących podróży i różnych sytuacji z tym związanych. 
Z drugiej strony jest Skra. Mecz w Bydgoszczy, więc kawałek drogi mnie czeka. O ile podróż na mecz jeszcze nie byłaby takim problemem, o tym powrót o drugiej w nocy nie brzmi już tak fajnie. W dodatku jest to środek tygodnia, a ja następnego dnia rano muszę być na uczelni. Oczywiście z wyjazdem wiążą się także koszta (bilety na mecz i pociąg). Ale to jednak jest Skra. 

I co tu zrobić? Co tu wybrać? 
Chciałabym pojechać do Bydgoszczy na ten mecz. Ale też nie chcę opuścić Lotosu Trefla... Rozum podpowiada zostań w Trójmieście, przecież i Skra zawita do Ergo Areny. Ale serce.. ciągnie w obie strony. I nie potrafi się zdecydować. Pomożecie?

9 komentarzy:

  1. Na szczęście obie decyzje kończą się meczem. :D Ja bym podeszła do tego spontanicznie. Ostatnio mi się to opłaciło. :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spontan spontanem, ale jak tak długo będę się wahać to biletów zabraknie xd Ale w sumie wtedy 'problem' sam się rozwiąże.. ;D

      Usuń
  2. Ja bym zrobiła tak: skoro masz karnet na mecze Trefla, na pewno jeszcze na niejednym będziesz miała okazję być, a skoro kiedyś obiecałaś sobie że pojedziesz na mecz SKRY to chyba bardziej skłaniałabym się ku wyjazdowi na mecz bełchatowian. :) Aczkolwiek to jest tylko Twoja decyzja :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Poniekąd wyboru dokonałaś rozpisując to na plusy i minusy :) Proponuję zebrać to wszystko w tabelkę i sprawdzić, których będzie więcej :) Ewentualnie wprowadzić jeszcze pewne wartościowanie poczynając od tych emocjonalnych, materialnych czy sportowych.

    Ja akurat w wyborze decyzji nie pomogę, niemniej każdy z tych decyzji będzie decyzją dobrą, bo na żywo zobaczysz mecz! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie mi tabelki nie pomagają, bo dla mnie plus plusowi nie jest równy :D Ale faktycznie, tak czy inaczej jedną z "moich" drużyna zobaczę ;)

      Usuń
  4. Świetny blog :)
    Jestem u ciebie chyba po raz pierwszy i z pewnością nie ostatni! :)
    Zapraszam do mnie :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Co za wybór. I tu mecz, i tu mecz. :D Lepiej tak niż żebyś musiała wybierać między meczem a czymś innym.
    Wiesz już, gdzie pojedziesz czy jeszcze się wahasz?
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie wiem ;) Wczoraj rano wstałam z zamiarem pojechania, dziś jestem na "nie" jeśli chodzi o Bydgoszcz :D

      Usuń
  6. Skoro kochasz bardziej Skrę, to jedź do Bydgoszczy! Na mecz Lotosu pójdziesz jeszcze na pewno kilkanaście razy. Kadzia jeszcze pewnie kiedyś zobaczysz. No chyba, że boisz się wracać w nocy do domu... Kurcze, niezbyt łatwa decyzja

    OdpowiedzUsuń

Podobne posty

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...