08.02.2015

Żółto-czarna fala emocji nad morzem! Relacja z meczu Lotos-Skra :)

Witajcie! Z małym opóźnieniem zapraszam Was na kolejną meczową (foto)relację. Tym razem z pojedynku dwóch drużyn, które kiedyś skradły moje serducho i przemalowały mój świat na żółto-czarno. Lotos Trefl Gdańsk - PGE Skra Bełchatów.

Przygotowania do tego meczu rozpoczęły się na długo przed ustaleniem konkretnej daty. Wiedziałam, że na taki mecz na pewno nie pójdę sama, ale że aż tylu znajomych zabiorę "ze sobą" i jeszcze wielu spotkam na meczu? Tego się nie spodziewałam. Daria, Przemek, Malwina, Marcelina, Dominika i Natalia - dzięki za mecz! ;)

Z domu wyszłam na dwie i pół godziny przed rozpoczęciem meczu, a przypominam że na halę mam 15 minut spacerkiem. Z racji tego, że na mecz miały przybyć tłumy, drzwi do Ergo Areny otworzono pół godziny wcześniej niż zwykle. Drogę próbował utrudnić nam śnieg, ale nie takie przeszkody się pokonywało, żeby pójść na mecz. Na kilka minut przed 19 byliśmy przed halą, gdzie powoli zbierali się kibice. 



Po wejściu hala była oczywiście pusta, ale wyglądała pięknie (tzn. zawsze pięknie wygląda, ale wtedy jeszcze piękniej!). Klaskacze, porozstawiane białą stroną do góry, tworzyły fajny klimat wyczekiwania na wielkie widowisko. Widowisko, nie tylko na parkiecie, ale także na wypełnionych trybunach. 


Po wspólnej 'sesji zdjęciowej' niestety musieliśmy troszkę się podzielić. Nie udało mi się kupić wszystkich biletów obok siebie, mimo że zakupu dokonałam w tej samej chwili, gdy wejściówki weszły do obiegu. Podzieliliśmy się na trzy grupki, a właściwie była grupka, para i ja. Na chwilę poszłam na swoje miejsce, złożyć klaskacz (który później zginął w tajemniczych okolicznościach). Na boisku nie było jeszcze żadnej z drużyn. Dało się za to zauważyć komentatorów, prezesów i innych ludzi z obu klubów. Na hali pojawił się także Stephane Antiga, który na jednej z pierwszych przerw został przywitany wielkimi brawami.




Około pół godziny później poszłam sprawdzić, kiedy wyjdą chłopaki. Akurat stali w drzwiach i przygotowywali się do wejścia na boisko (albo czekali na jakiegoś spóźnialskiego). Chwilę później siatkarze Skry pojawili się na parkiecie, a wraz z nimi mnóstwo ludzi przy barierkach. I pomyśleć, że zwykle przy tych barierkach łącznie ze mną stoi może z pięć osób ;) 





Od razu dało wyczuć się świetną atmosferę panującą w zespole. Tyle na to czekałam! Różne zespoły miałam już okazję podpatrywać w tym sezonie (i w poprzednich), ale u żadnej nie wyczułam "tego czegoś". Widać, że drużyna cały czas jest razem, panuje popularna 'chemia'. Zresztą nie tylko ja odnoszę takie wrażenie, więc coś w tym musi być! ;) 





Oba zespoły rozpoczęły rozgrzewkę, na twarzach zawodników było widać skupienie, ale i pojawiały się uśmiechy. Nie zaryzykowałam i nie udałam się na drugą stronę parkietu, by porobić zdjęcia Lotosowi. Jestem pewna, że później nie miałabym miejsca po stronie Skry. Z tego powodu dziś królować na zdjęciach będzie Skra i będą to zdjęcia z jednej perspektywy...


Żółto-czarna fala kibiców powoli zapełniała halę. Zauważyłam, wiele koszulek Skry i szalików Lotosu. Ale też spora część (a właściwie to większa część) kibiców była ubrana neutralnie. Nie ma co się dziwić, wiele osób było po raz pierwszy na meczu. Ale chyba nikt nie żałował, że przyjechał. Dzięki tak ogromnej liczbie kibiców udało się pobić ligowy rekord Ergo Areny! Do tej pory największą widownię zdobyli koszykarze, teraz rekord należy do Lotosu Trefla. Ponad 10 600 kibiców! Szacuneczek! 




O 20:30 rozpoczął się mecz. Lotos Trefl 'naskoczył' na rywali. Wykorzystane własne akcje, mocna zagrywka i skuteczne kontry. Pewne zwycięstwo gdańszczan na otwarcie meczu, jednak... Siatkarze Skry nie zwiesili głów, ba! Przeciwnie! Ze spokojem rozpoczęli kolejną partię i budowali powtarzalność swojej gry. Akcja za akcję, gra się zaczęła 'kleić'. Ale Gdańsk nie odpuszczał. Nerwowa końcówka... Gra na przewagi... Kontrowersje... Dużo nerwów... 
Doświadczenie bełchatowian wzięło górę. Wygrana 27:25 i remis w meczu, po 1.




Szczerze? Przez pierwsze dwa sety kompletnie nie potrafiłam się odnaleźć. Po pierwszym secie prawie się popłakałam(!). Z jednej strony uwielbiam chodzić na mecze Skry, z drugiej - nienawidzę jak Skra gra przeciwko Lotosowi. Kibicuję obu klubom i takie mecze są dla mnie niesamowicie trudne. 'Obudziłam się' dopiero w końcówce drugiej partii, a właściwie 'obudził' mnie Mariusz Wlazły, który w końcówce troszkę się zdenerwował próbował, coś wyjaśnić.





Po drugim secie zmieniłam miejsce. Krzesełko obok moich znajomych okazało się puste (całe życie na farcie ;)). W dalszej części meczu kibicowałyśmy już razem. Już nie byłam tak zdenerwowana, kibicowałam obu zespołom, chociaż wyczułam, że Skra w tym meczu odzyskała już przewagę. Z każdą akcję grali coraz lepiej, po mistrzowsku. Z gdańszczan zaczęło trochę spadać ciśnienie, choć cały czas walczyli. Akurat w tym meczu walki nie brakowało. 

"Co dwie głowy  zagrywki, to nie jedna" ;)


Jakoś przed 23 zakończył się mecz, którego najlepszym zawodnikiem został Nicolas Uriarte. Później przyszedł czas na autografy i zdjęcia. Ja większości zawodników Skry autografy już mam, więc pomogłam zdobyć coś dziewczynom. Nie było łatwo! Tłum ogromny i niestety żadnego zdjęcia (zwłaszcza wymarzonego z Mariuszem) nie mam. Ale i tak wyszłam z hali mega szczęśliwa! Samo przebywanie z chłopakami napawa dużą wesołością, a endorfiny szaleją w organizmie. Poza tym, byłam też dumna z Lotosu! W poprzednim sezonie jak byłam na meczu Lotos - Skra, jednego z setów gdańszczanie przegrali do 8... Teraz była wyrównana walka na wysokim poziomie.





Yyyy, Włodi? :D
Pamiętacie mój spacer po mieście w poszukiwaniu 'kartonowej drużyny'? Na profilu Lotosu Trefla możecie obejrzeć zdjęcia z tej wyprawy (KLIK), zapraszam! Poza tym (mogę się pochwalić?) dostałyśmy z Darią od klubu nagrodę, którą odebrałam właśnie w sklepiku kibica podczas jednej z przerw między setami środowego meczu. Raz jeszcze dziękuję! 


Do mieszkania wróciłam jakieś 40 minut po północy. Byłam tak podekscytowana, że mimo ogromnego zmęczenia zasnęłam dopiero po 3 w nocy (nad ranem?). Napisać relacji wcześniej nie dałam rady, nadal mam sesję = ograniczony czas. Na szczęście powolutku dobiega końca. Trzymajcie kciuki za ostatnie egzaminy! :) 

Gratulacje dla wytrwałych, którzy dotarli do tego miejsca. Miłego tygodnia! 

PS. Pociąg z Bydgoszczy do Gdańska o nazwie "as statystyczny" jest opóźniony o kilka dni. Za opóźnienie przepraszam i zapraszam we wtorek do Gdańska, a w czwartek.. do Bełchatowa ;) 

12 komentarzy:

  1. Zdjęcia super jak zawsze! Obstawiałam zwycięstwo Skry, ale i oczekiwałam fajnej walki i nie zawiodłam się, bo emocji nie brakowało. Byłam jednak zmęczona, więc obejrzałam tylko 2 sety :). Wyobrażam sobie, jakie to musiało być niesamowite widowisko z pełną halą. Karol Kłos powiedział, że przecież na mecze reprezentacyjne z Iranem nie przyszło nawet tylu kibiców :).
    Trzymam kciuki za egzaminy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję x2! :D
      Faktycznie, też byłam na tym meczu z Iranem i wydawało się, że teraz było więcej kibiców. Ale atmosfera odmienna, jednak reprezentacja to reprezentacja, a klub to klub ;)

      Usuń
  2. Uśmiech Ferdinanda to do Ciebie? :) świetne ujęcie...

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakie Ty piękne zdjęcia robisz, ziomek *.* - Malwa

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak zawsze zdjecia perfekcyjne! I te ujęcia.. <3 tez sadzilam ze Trefl podejmie walkę, ale cos im nie poszło. Jednak z wygranej 'pszczolek' jestem zadowolona ;) sesja potrafi zniszczyć czlowieka , wiec niech moc będzie z Toba! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!
      Dziś już mogę napisać, że pierwsza sesja zaliczona ;)

      Usuń
  5. No, no, no... Oni Ci patrzą w obiektyw aż. :D Zdjęcia superowe, jak zwykle. :P
    A czy Karol leżał potem na ziemi, po tych wygibasach na Wojtku? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahaa, Wojtek odstawił Karola bezpiecznie na ziemię :D

      Usuń
  6. I się doczekałaś "tego" meczyku :) Zdjęcia jak zwykle bardzo dobre, więc fajnie je się ogląda zważywszy, że sporo z nich jest tych od kulis, co zawsze dodaje odrobiny smaczku i zwiększa zainteresowanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak długo czekałam, a gdy już przyszedł "ten dzień" to tak szybko się skończyło... ;)
      Dziękuję ;)

      Usuń

Podobne posty

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...