09.04.2015

Gdy coś dobiega końca...

Budzę się po godzinie 10. Do pokoju wpadają wesołe promienie słońca. Otwieram okno i słyszę śpiewające mewy. "Może wreszcie czeka mnie dobry dzień?" myślę. Tradycyjnie, z gorącą herbatką w ręku rozpoczynam przegląd mediów. I... 



Te dwa nagłówki wystarczyły mi do tego, by stwierdzić, że to jednak nie będzie dobry dzień. Teraz mogę powiedzieć, że do złych też on nie należał. Nie zabrakło jednak kilku refleksji, chwili zamyślenia i pewnej zadumy. 

Nie mogę powiedzieć, że Łukasz Kadziewicz czy Krzysiu Ignaczak to moi idole od najmłodszych lat. Nie mam też za wielu wspomnień z nimi w roli głównej. Niestety nie było dane mi śledzić ich wszystkich przygód z reprezentacją i klubami. I bardzo tego żałuję.

Przez kilka ostatnich lat starałam się nadrobić wszelkie zaległości w siatkówce. Oglądanie powtórek meczów i czytanie archiwalnych już wywiadów to nie to samo, co przeżywanie wszystkiego 'na żywo'. Ale pragnęłam tej wiedzy, by móc lepiej poznać siatkarską rzeczywistość. Uwielbiam przeszukiwać internet, przeglądać stare artykuły i wypowiedzi. Może dlatego zawsze (także teraz) bardziej czułam się przywiązana do tych starszych zawodników? I teraz, gdy jeden za drugim kończą kariery, trudno jest mi w to uwierzyć? Bo to znak, że pewien etap dobiega końca...

Żeby nie było za poważnie... :)
Pamiętam jak po jednym z meczy uroczyście podziękowano za grę w reprezentacji Sebastianowi Świderskiemu. Łezka nadal w oku mi się kręci na wspomnienie pożegnania Piotrka Gruszki na Stadionie Narodowym. Michał Bąkiewicz, który przecież jeszcze niedawno bronił barw mojej Skry, teraz zasiada na ławce trenerskiej. Gdy byłam na swoim pierwszym ligowym meczu Wojtek Serafin grał jeszcze w gdańskim zespole. Podeszłam nawet po autograf.. A teraz chodzę do Ergo Areny i widzę pana Wojtka już w innej roli. Roli drugiego szkoleniowca. 

Przed świętami trener Antiga podał szeroki skład reprezentacji na Ligę Światową. Po przejrzeniu tej listy poczułam dziwną pustkę. Wiedziałam, że TYCH czterech nazwisk nie zobaczę. Ale jednak ścisk w okolicy klatki piersiowej się pojawił. W ostatnich latach mieliśmy okazję oglądać poczynania naszej reprezentacji bez Krzysztofa Ignaczaka, Michała Winiarskiego, Pawła Zagumnego i Mariusza Wlazłego. Ale co innego 'odpoczynek' czy 'brak powołania', a co innego 'zakończenie kariery'. Choć drzwi nadal są otwarte, a tabliczka z napisem "Rio" może któregoś z wyżej wymienionych siatkarzy skusi? 

Czas płynie nieuchronnie. Kariera sportowca nie trwa wiecznie. Tak, jak każdy z nich kiedyś miał swój debiut w zawodowym sporcie, tak i każdego czeka ten ostatni mecz. Z pewnością nie jest to łatwe, bo nagle wszystko się zmienia. Kibicom także nie jest łatwo. Bo jak pogodzić się, że więcej nie zobaczysz na parkiecie człowieka, z którym wiążesz tyle wspomnień? Długi okres w swoim życiu? Kogoś, kogo przez tyle lat podziwiałeś? 

Siatkarskie młode pokolenie śmiało wkracza na parkiety. Z całych sił kibicuję tym chłopakom, zwłaszcza że wielu z nich to moi rówieśnicy :) Ale właśnie... czy rówieśnik może zostać idolem? Czy ktokolwiek i kiedykolwiek zastąpi nam naszych pierwszych siatkarskich idoli? Czy to jest możliwe? Chyba nie. 

Chaotycznie, trochę bez ładu i składu, ale musiałam to napisać. Wyrzucić z siebie te wszystkie myśli, które dziś nie dawały mi spokoju. I pewnie jeszcze długo nie dadzą, bo ciągle jesteśmy świadkami czegoś, co się kończy. A ja nie lubię zakończeń. Zwłaszcza tych bez happy end`u. 

4 komentarze:

  1. Niestety coś się kończy coś się zaczyna... Niemniej w pamięci kibiców, ale też w kronikach dziennikarskich i Kadziewicz i Ignaczak się zapiszą jak i pozostali MŚ. Liczę, że nasza czwóreczka nie powiedziała ostatniego słowa i wrócą! A co do Kadzia, tego siatkarza nie da się zapomnieć. Oprócz wielkich umiejętności ubarwiał siatkarskie widowisko. Miejmy nadzieję, że zostanie przy siatkówce. A i będzie przecież jego autobiografia. Wierzę, że jeszcze będzie o nim głośno i będziemy wymawiać jego nazwisko :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj czekam na tą autobiografię i doczekać się nie mogę ;)
      Na pewno taka osobą jaką jest Kadziu, nie da o sobie zapomnieć. I bardzo dobrze! Także dzięki takim ludziom nie możemy narzekać na nudę w naszej siatkówce :)

      Usuń
  2. Kurcze, czas tak szybko płynie. Ja nadal wspominam występy naszej reprezentacji z 2011 roku, który (oczywiście oprócz 2014 i złota MŚ) zapadł mi w pamięci jako ten najfajniejszy rok. Jeszcze niedawno było: "A to przecież rok temu..", a od tamtej daty minęły już 4 lata.
    Zawsze smutno jest, gdy zawodnik kończy zawodową karierę lub karierę w reprezentacji. Zamyka się jakiś rozdział w jego i naszym życiu. Teraz mamy do czynienia z coraz młodszymi trenerami. Ja nadal nie mogę się pogodzić z myślą, że Krzysiu Ignaczak nie zagra już w kadrze. Uwielbiałam go, bo był takim chodzącym pozytywnym "światełkiem". Niestety czas leci, my się starzejemy, zawodnicy też się starzeją...

    OdpowiedzUsuń
  3. Łezka się w oku kręci .. Czy my już jesteśmy takie stare, że nasi bohaterowie z dzieciństwa zawieszają buty na kołku? Nie lubię rozstań .. Oby nasi Muszkieterowie jeszcze w reprezentacji zagrali (choć to złudne nadzieje), a Kadziu jak najszybciej wydał autobiografię. Tak na pocieszenie.
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń

Podobne posty

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...