04.01.2015

Lotos Trefl - Transfer Bydgoszcz: relacja i Cupko!

Witajcie, po raz pierwszy w nowym roku :)
Na (oby) dobry początek zapraszam Was na relację z meczu Lotosu Trefla z Transferem Bydgoszcz. 

Jeszcze przez dwa dni mam "przerwę świąteczną" i jestem w rodzinnym domu, dlatego na mecz byłam zmuszona jechać pociągiem. Jednak nie tyle co dojazd, a sam powrót potrafi pokrzyżować trochę plany (zapewne 'dojeżdżający' kibice wiedzą o co chodzi). Dlatego tak po cichu liczyłam na trzy, góra cztery sety i spokojne wypełnienie misji (o czym na końcu) i powrót do domu. Ale Lotos w tym sezonie ma zwyczaj grania pięciu setów, tym razem nie było inaczej...

Uwielbiam patrzeć na księżyc w pełni. 
Uwielbiam Ergo Arenę. 
Jeszcze bardziej uwielbiam Ergo Arenę nocą.

Z tych trzech powodów nie mogłam sobie odmówić zrobienia zdjęcia gdy księżyc pięknie świecił nad halą. Cudowny widok, prawda? Chociaż na żywo wyglądało jeszcze piękniej :) 


Chwilę poczekałam przed halą na Darię (co jest samą przyjemnością, jak ma się przed sobą taki widok) i razem ruszyłyśmy na mecz. Przy wejściu oprócz gazety i jakiś ulotek, dostałyśmy kartki świąteczne z bardzo pomysłowymi życzeniami świąteczno-siatkarsko-lotosowo-noworocznymi ;) 



Na jednej z pierwszych przerw pan Michał (nasz spiker) poinformował kibiców, że pod krzesełkami znajdują się małe karteczki. Szczęśliwe karteczki wygrywały jakieś siatkarskie upominki. Na pozostałych były napisane wróżbo-życzenia (?). Jednak chyba samo znalezienie karteczki było już sporym sukcesem. Mi udało się ją znaleźć za drugim podejściem, widziałam, że wiele osób nie mogło znaleźć... Zatem zaliczam się do szczęśliwców i oby wróżba się spełniła. Trzymajcie kciuki! Swoją drogą komicznie musiało wyglądać to, jak nagle wszyscy wstali ze swoich siedzeń i szukali pod nimi tych karteczek.... :D




Rozgrzewka przebiegała jak zawsze. Piłki i tym razem nie oszczędzały kibiców (i dziewczyn próbujących robić zdjęcia...). Jak zwykle trener Vital Heynen uciekał przed moim obiektywem. Jak to bywa w tym sezonie, mojemu Nikonkowi coś nie pasowało. Cóż....jakby na to nie patrzeć, wszystko było na swoim miejscu. 


Zauważyłam, że zawodnicy i sztab z Bydgoszczy mieli dużo znajomych na hali. Ciągle komuś machali, witali się... Na trybunach zasiadło kilkanaście osób w koszulkach Transferu, obecny był również Klub Kibica (który swoim dopingiem dał znać o sobie jeszcze przed rozpoczęciem meczu - wchodziliśmy w tym samym momencie na halę). Nie brakowało też kibiców gdańskiej drużyny. Łącznie na hali było ponad 5200 osób, co jest rekordem tego sezonu jeśli chodzi o Lotos Trefl i bodajże drugim wynikiem w historii klubu (najwięcej było na meczu ze Skrą, ponad 7 tys.). 






Mecz był... ciężki. Ciężki dla kibiców i drużyny z Gdańska. Od początku problemem Lotosu Trefla była zagrywka - przeciwnika i własna. Niedokładne przyjęcia -> niedokładne rozegranie -> nieskończone ataki. Za to świetnie w obronie grał Transfer, na wyróżnienie zasłużyli również środkowi (łącznie zdobyli 27 punktów!). 





W pierwszym i trzecim secie było widać zdecydowaną przewagę gości i oni te partie wygrali. Drugi i czwarty set to gra "punkt za punkt", gdzie o dwa oczka lepsi okazywali się gospodarze. W ważnych momentach zagrywką punktował Wojciech Grzyb (4 asy serwisowe), włączał się także blok Żółto-Czarnych. 




Emocji nie brakowało. Chwilami już nie wiedziałam co robić... Nie było łatwo. (Ponownie) szczęśliwa się okazała moja strona boiska. Drużyna która grała po prawej stronie (patrząc z perspektywy sędziego głównego) wygrywała. I tak Lotos Trefl Gdańsk wygrał kolejne, pięciosetowe spotkanie. Chyba zaczynamy się w nich specjalizować ;) 






Oprócz wyżej wymienionych środkowych Transferu Bydgoszcz oraz Wojtka Grzyba, na wyróżnienie moim zdaniem zasłużyły także dwie armaty obu zespołów czyli Konstantin Cupkovic oraz Murphy Troy - MVP spotkania. Pochwaliłabym także Dawida Murka, który popisał się świetnymi obronami oraz Pawła Woickiego za ciekawe prowadzenie zespołu. Chwalę tak zawodników z Bydgoszczy, bo wizualnie to oni grali lepiej. Wygrał jednak Lotos Trefl, który zagrał drużynowo i potrafił się podnieść po trudniejszych momentach. 







Emocje towarzyszyły mi do samego końca, nie tylko ze względu na mecz. Każda dłuższa akcja wywoływała u mnie dodatkowe palpitacje serca także ze względu na... czas. Z każdym zagraniem miałyśmy go coraz mniej, a wiadomo - pociąg nie poczeka. Na szczęście tie-break nie był grany do 40, jak to przewidywałam w czarnych scenariuszach i po meczu miałyśmy jeszcze jakieś 10 minut na zdjęcia i autografy.

Nie dajcie się zmylić temu zdjęciu. U nas na hali nie jest zimno ;) 



Dzień wcześniej urodziny obchodził Cupko, a jak wiecie (albo i nie) - ja o byłych zawodnikach Skry nie zapominam ;) Wcześniej kupiłam drobny, słodki prezent i moją tajną misją po meczu było jego dostarczenie. Czekając na Cupko (który jeszcze się rozciągał) niecierpliwie kontrolowałam czas... Wreszcie po trzech niekończących się minutach siatkarz wstał i... poszedł na drugi koniec boiska (ciii wcale nie poszłam za nim...) i wrócił (ojj ciiii). Najważniejsze, że prezent udało się dostarczyć. Po reakcji domyślam się, że się spodobało. ;) W dodatku udało mi się także zdobyć autograf i zdjęcie... i nie spóźniłyśmy się na pociąg! Pełen sukces! ;) 

Co to za zdjęcie, bez mistrza drugiego planu...:)
W poprzedniej meczowej relacji chwaliłam Wam się moim troszkę nietypowym (ale jednym z ulubionych) autografem, dziś przyszedł czas na zdjęcie. Ciekawe co będzie następnym razem?
Wyjazd oczywiście zaliczam do udanych i... już nie mogę się doczekać kolejnego. :)
Pamiętajcie - siatkówka uzależnia! 

Miłego tygodnia!
Pozdrawiam.
Asia 

11 komentarzy:

  1. "Miszczowskie" zdjęcie :)) Super sprawa, rozpieszczasz siatkarz ostro :D
    Pozdrawiam mocno :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam również w tym 2015! ;) jak zwykle dokładna i obszerna relacja z meczu. Chciałabym tez na blogu takie dodawać,ale cóż nie mam na razie takiej opcji :( cieszę z wygranej niezawodnego Trefla ;) i fotka z tez fajna ;) za dobrze maja ze dostaja takie slodkosci! Uzależnia i to bardzo!

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetna relacja, świetne zdjęcia. Nie mogę przestać się uśmiechać, patrząc na to zdjęcie :). Gratuluję!
    Zawsze tak jest, że jak ma się mało czasu, to mecz rozciąga się do tie breaka :).
    Obie ekipy zagrały bardzo dobrze, Lotos miał trochę więcej szczęścia (?). Rzeczywiście po wynikach setów wskazywałoby na to, że to Transfer odniesie zwycięstwo.
    Jestem fanką min Marco Falaschiego! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to było szczęście, a może Lotos już potrafi grać pod presją. Bydgoszczanie popełnili kilki błędów w tych dwóch zaciętych końcówkach, a Lotos wrzucił drugi bieg :)
      Marco to mega sympatyczny człowiek, też go uwielbiam ;)

      Usuń
  4. Jakie cudo!
    Cudo, cudeńko! :)
    Jak zobaczyłam, że Polsat nie transmituje takiego hiciorowego meczosu to myślałam, że to jakiś żart, bardzo miałam ochotę na to spotkanie, ale musiałam obejść się smakiem :(
    na szczęście jest Twoja relacja i już wiem co, gdzie i jak :)
    Gratulacje dla Lotosu!
    Zdjęcie z Cupko rewelacja, czapa MISZCZ jeszcze większa rewelacja, ogólnie rzecz biorąc : genialny post! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Dziękuję bardzo, dzięki, dziękuję" cytując Cupko :D

      Co do transmisji, to Polsat się nie popisał w tej kolejce z tymi transmisjami... Zresztą od początku sezonu nie jest z tym za wesoło. Ponoć ma się to zmienić od przyszłego sezonu. Zobaczymy...

      Usuń
    2. Dopiero od przyszłego sezonu? Mają kurde refleks .. jak poczta ;)

      Usuń

Podobne posty

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...